próbowałam się sprytem po życiu prześlizgnąć
wyłgać Bogu i diabłu wciąż stosować fortele
setki razy mi wyszło pozostały dwie blizny
garstka wspomnień samotność w którą gram coraz śmielej
wypalone uczucia buty w rzędzie jak łodzie
kosmyk włosów od kogoś kto się dawno nie czesze
nie płacone rachunki kiedy było najgorzej
parę listów związanych napisanych pospiesznie
próbowałam fortelem pijać z cudzych kielichów
ktoś zapłacił za gniazdo ktoś wyciągał z kałuży
gdybym wtedy wiedziała... gdybyś szepnął cicho
że już koniec podróży że tak nie da się dłużej...
teraz spryt stracił ważność leży w szafie na półce
podjadają go mole chociaż także niechętnie
jaka szkoda jak przykro że już nigdy nie wrócę
że ktoś inny ważniejszy śpiewa moja piosenkę
"...kosmyk włosów od kogoś kto się dawno nie czesze..."
- fajniaste zauważenie!
i całość
też
fajniasta!
- szkoda, że tak bywa ...
niestety ... dość często
Proza życia – mówi się – tym razem poezja życia, choć w wierszu życie poezją nie jest. Dlatego lepszym określeniem są – wersy życia... przekonujące i poruszające.
O formie nie piszę, bo nie znam się jeszcze tak dobrze na rymowanych, ale wiersz czytało mi się dobrze.