Bobolicki zamek przy mirowskim stoi,
władczą ręką braci, w przeciwieństwie rządów.
Górując nad światem, przy bezkresie dolin,
był ostoją ładu, prawa i porządku.
Byłem w starych murach, wieki mnie dostrzegły,
szept ogarnął zmysły, w historię zamienił.
Mówiły kamienie, resztki starej więźby,
giermkowie, rycerze, ospali i senni.
Bobola okrutny z łupieskiej wyprawy,
brankę białolicą przywiódł w zamku bramy.
Serce jego harde w tym dziewczęciu bladym,
znalazło uczucie, był w niej rozkochany.
W wizji okrucieństwa panna odrzuciła,
bogactwa, zaloty, będąc obojętną.
W pustelniczym życiu smutku zapadł klimat,
w samotni płynęły łzy skrywane rzęsą.
Raz Mira ujrzała co w gościnę przybył,
udręczone serce niebogi zabiło.
Wielokrotnie potem śród zamkowej izby,
tych dwoje łączyła w namiętności miłość.
Wtrącony do lochu uśmiech przygaszony,
odnajdował odtąd po nocy kochanka.
Srogi pan Bobola wiarołomność odkrył,
nożem przebił Mira, ją więziła baszta.
Pomna kochanego, przekupiwszy straże,
nieszczęsna rzuciła swoje ciało w przepaść.
Przeznaczenie także, zajęło się katem,
śmierć raziła we śnie, nie chcąc dłużej czekać.
Odtąd biała dama w bobolickim zamku,
z tęsknotą spogląda na mirowskie wzgórza.
Los tak niełaskawy dla dwojga kochanków,
zetknął mnie z tym miejscem, w historii zanurzał.
kiedyś też coś w tym stylu napisałem o Kazimierzu Dolnym
ale nie mam w komputerku, gdzieś przepadło
ale że w moim II tomiku jest to przepiszę któregoś dnia i "wkleję" pod leszkowym do "kompletu historycznego"
Historia tym jeszcze tragiczna, że Bobola i Mir byli braćmi. Pomiedzy dwoma riunami zamków prowadzi piękna trasa. Widoki przednie. Skałki, wzgórza, w lecie kwitną szarotki. Piękna jest nasza Polska.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Jest to wiersz z wakacji ponad dwa lata temu. Zainspirowany wypadem z trzema gracjami Elą, Julką i Lidzią na zamki w Bobolicach i Mirowie. Ela podesłała mi potem opis historii obu braci a ja napisałem wiersz.
uwielbiam tak się włóczyc i zwiedzac, słuchac dotykiem ,w Czechach byłam w Kamiennym Mieście, coś pięknego i majestatycznego w zachmurnych kamieniach a w każdym starym zamku i pałacu dusze
uwielbiam tak się włóczyc i zwiedzac, słuchac dotykiem ,w Czechach byłam w Kamiennym Mieście, coś pięknego i majestatycznego w zachmurnych kamieniach a w każdym starym zamku i pałacu dusze
Polecam Kotlinę Kłodzką i Jeleniogórską. Jest tam największe nagromadzenie pałaców (niedaleko Jeleniej Góry) na kilometr kwadratowy w Europie. Entuzjaści z Kowar stworzyli Park Miniatur, w którym można je oglądać w wizerunku z czasów świetności i posłuchać o nich a potem zwiedzać, zwiedzać i zwiedzać.
Pamiętam to lato i te wycieczki i widoki i cudowne towarzystwo
Ech szkoda, że piękne chwile trwają zawsze tak krótko
ale za to potem jest do czego wracać wspomnieniami
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza