jeden telefon jedno słowo
garść odkładanych na jutro dialogów
w ferworze zajęć przemilczane obok
uśpiło najzwyklejszy odruch
bo jeszcze zdążę bo nie czas jeszcze
bo przecież wiesz że po prostu jestem
cząstka radości i jedno mgnienie
którym być może podzielić się warto
kiedy to było marzec czy czerwiec
gdy najważniejszy własny był kartą
bo jeszcze nie czas bo jeszcze zdążę
w tle gdzieś jak iskra dogasa oddech
czasem wspomnienie minionego odgłos
przynagla kontakt do tu i teraz
a kiedy pustka odbija słowo
i głos numeru takiego już nie ma
mrozi przeszywa potrząsa dreszczem
to blednie znika nie tak dawne jeszcze
wiersz o ulotności kontaktu i czasie, który nie czeka – delikatny, melancholijny, a jednocześnie bardzo prawdziwy.
Jaguś w ferworze zajęć tzw. cywilizacyjnych, które skutecznie wypełniają nam dni swoją wielorodnością, zapominamy o drugim człowieku. Mijają dni, miesiące, czasami lata a umyka w nich drugi człowiek. Czasami związane jest to z jakimiś zatargami, czy nieporozumieniami z przeszłości, a wystarczyłoby użyć w dostępie do takiej osoby najlepszego wytrycha, jakim jest słowo. Płynie rzeka czasu, a my porywani jego nurtem tracimy kontakt z bliskimi, albo dalszymi osobami, które wypełniały nasze życie. Dopiero kolejne klepsydry na drzwiach, czy w mediach społecznościowych uzmysławiają nam, że nasze słowa, nawet najżyczliwsze, w tym momencie odbiją się od pustki. Niestety najsmutniejsze jest to, że w ferworze zajęć cywilizacyjnych i te klepsydry, jak wcześniej osoby, odchodzą zbyt szybko w zapomnienie.
Dziękuję za poczytanie i miłe słowa.
Cywilizacyjny pośpiech, duchowa bylejakość i wysoki standard życia sprawiają, że nie tylko bezpowrotnie oddalamy się od siebie, ale także wewnętrznie parciejemy.
Twój wiersz jest jak wołanie na puszczy, jednak jeśli bodaj jednemu pomoże, okaże się bezcennym. Czego z serca życzę.
pozdrawiam, witekk
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Cywilizacyjny pośpiech, duchowa bylejakość i wysoki standard życia sprawiają, że nie tylko bezpowrotnie oddalamy się od siebie, ale także wewnętrznie parciejemy.
Twój wiersz jest jak wołanie na puszczy, jednak jeśli bodaj jednemu pomoże, okaże się bezcennym. Czego z serca życzę.
No cóż, Leszku. Ja inaczej. "bo jeszcze zdążę bo nie czas jeszcze
bo przecież wiesz że po prostu jestem" to takie tłumaczenie dla naiwnych.
Odczytuję, że sorry.... milczę, nie odwiedzam, zarobiony jestem, ale wszak jestem, żyję, kiedyś wpadnę, kiedyś się odezwę, bo czasu na to jeszcze dużo. Kiedyś, czyli być może nigdy. Jeśli ktoś czeka, to zrozumie ? czy straci nadzieję?
To taki wiersz do przemyślenia i do zastanowienia. Podoba się jego przekaz. ale odbieram go gorzko Jakie są sekrety milczenia, braku odwiedzin?
No cóż, Leszku. Ja inaczej. "bo jeszcze zdążę bo nie czas jeszcze
bo przecież wiesz że po prostu jestem" to takie tłumaczenie dla naiwnych.
Odczytuję, że sorry.... milczę, nie odwiedzam, zarobiony jestem, ale wszak jestem, żyję, kiedyś wpadnę, kiedyś się odezwę, bo czasu na to jeszcze dużo. Kiedyś, czyli być może nigdy. Jeśli ktoś czeka, to zrozumie ? czy straci nadzieję?
To taki wiersz do przemyślenia i do zastanowienia. Podoba się jego przekaz. ale odbieram go gorzko Jakie są sekrety milczenia, braku odwiedzin?
Pozdrawiam, ale boleję, że piszesz coraz mniej
Elu, wiersz jest taki, jakim jest widziany i interpretowany przez czytających.
Niestety nie mamy wielu żyć i musimy dokonywać wielu wyborów. Kiedyś w moim zakładzie pracy ogłoszono konkurs na pasję w naszym życiu. Odpowiedziałem, że niestety nie wezmę w nim udziału, bo nie mam jednej, a cztery pasje. Wygrałem ten konkurs, w którym jednak wystartowałem czterema opowieściami spiętymi wspólnym tytułem: "Cztery asy". Najważniejszym był As Pik, który symbolizował Lotnictwo, kolejny: As Kier - to Poezja. As Karo to Fotografia i kolejny: As Trefl - to Podróże. Jak widzisz, najważniejszym od zawsze było lotnictwo i tak, jak na razie pozostaje. Rok temu poproszono mnie o pomoc w założeniu prywatnego ośrodka szybowcowego w Mirosławicach koło Wrocławia. Ośrodek istnieje, latamy na nowych i prawie nowych szybowcach, szkolimy i wierzymy, że w 2026 roku nasza pozycja na szybowcowej mapie Polski uzyska właściwy poziom. Dużo latam na szybowcach i samolotami holując szybowce, szkolę i cieszę się każdą chwilą spędzoną w powietrzu. A latanie jak na razie zabiera prawie cały czas innym pasjom. Wielką też dla mnie satysfakcją jest fakt, że wielokrotny Mistrz Świata Jerzy Makula (Prezes Aeroklubu Polskiego), wręczył mi w Spale, na zgrupowaniu Kierowników Szkolenia, Złoty Medal Aeroklubu Polskiego za wybitne zasługi dla polskiego lotnictwa sportowego.
Do tamtych czterech pasji dorzuciłbym jeszcze opiekę nad dwiema znajdkami - kotkami, które zajmują nie mało czasu i miejsca w naszym życiu. Nie tyle one same, co budowle w postaci ścianki wspinaczkowej z domkami u sufitu zabrały w tym roku nie mało czasu.
Pocieszającym jest jednak fakt, że poezja nadal jest we mnie. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny. Leszek
Leszku, gratuluję ci takich osiągnięć i życia pełnego realizacji pasji. Podziwiam.
Musisz być cholernie dumny ze swoich sukcesów (co zalecam) i uważam, że przy takiej skali działań masz prawo do małych przerw np. w pisaniu. . I już!
Trzymaj się ciepło.
Serdeczne serdeczności do ciebie lecą
ella
No właśnie. Wydaje nam się, że mamy tego czasu dużo, a tak naprawdę nikt nie wie, który dzień, króra godzina, minuta będzie tą ostatnią. Czasami z dumy, pychy, zapracowania, a czasami po prostu bezwiednie czekamy aż ktoś wykona ten pierwszy gest. Nie czekajmy. Spieszmy się kochać ludzi... Piękny wiersz! Pozdrawiam.
Leszku, gratuluję ci takich osiągnięć i życia pełnego realizacji pasji. Podziwiam.
Musisz być cholernie dumny ze swoich sukcesów (co zalecam) i uważam, że przy takiej skali działań masz prawo do małych przerw np. w pisaniu. . I już!
Trzymaj się ciepło.
Serdeczne serdeczności do ciebie lecą
ella
Uff!
PS Elu, mój Avatar to zdjęcie z 2004 roku w kultowym samolocie PZL 104 Wilga, którą w jednym dniu wyholowałem 50 szybowców w Gliwicach na Światowym Zlocie Zabytkowych Szybowców.
No właśnie. Wydaje nam się, że mamy tego czasu dużo, a tak naprawdę nikt nie wie, który dzień, króra godzina, minuta będzie tą ostatnią. Czasami z dumy, pychy, zapracowania, a czasami po prostu bezwiednie czekamy aż ktoś wykona ten pierwszy gest. Nie czekajmy. Spieszmy się kochać ludzi... Piękny wiersz! Pozdrawiam.