Ryba Zło patrzy ze srebrnej tacy.
- Napij się mnie i przejmij mętne oczy.
Przyłóż policzek do mego policzka,
kładąc łeb w piekarniku i sycąc się promilami propanu.
Ryba Zło zaprasza na karuzelę szczęścia,
a ja myślałem, że już po wszystkim.
- Ciii..., ciii..., z za okna patrzy Gruba Sowa.
- Chuj z Grubą Sową, jej zegar przestał bić,
podobnie jak motyw na kolanach trumny.
Kurwa! Nie piłem tyle czasu,
a urojenia wciąż malują się w głowie.
Są jak arszenik - każdego dnia,
w orgazmie cierpienia zżerają cząstkę normalności.
***
Szukając inspiracji w rynsztoku, wypiłem Rybę Zło
i nie mogę już spokojnie skonać - zatruty
jak Madame Bovary, muszę opłacić
każdą skonsumowaną chwilę wrażeń.
- Madame, konałaś tylko jedną noc.
Ja konał będę resztę życia.