tani landszafcik
jak tak mówić o pięknie
nic to gdy można litery wypachnić
powracać w miejsca lirycznych spiętrzeń
tam gdzie powiodą zmienione w obrazy
i dadzą marzyć do cholery marzyć
wbrew światu w zwariowanym wirze
w sztucznej kreacji ejajowej
przyszło nieprzystosowanym istnieć
i tylko słowa jak kolorowe zorze
pisane i czytane w nocy
są jak najczulszy delikatny dotyk
w małej chatynce dwadzieścia lat temu
żyło spojrzenie wrażliwej duszy
ekshibicjonizm wylewał się z wersów
skarcony widzieć musiałem się uczyć
retorycznymi przekazy przykrywać
za maską skryty zelipsowany skryba
"Liryka, liryka, tkliwa dynamika..." i piękny wiersz.
Pozdrawiam ciepło.
W małej chatynce to był bardzo ważny wiersz w moim poetyckim życiu. Pojawił się w niewiele dni po moim zaistnieniu na poetyckich stronach Krainy wierszy. Z dzisiejszej perspektywy dostrzegam to, co napisała pewna poetka z Warszawy, że ona w swoich początkach też pisała takie wierszyki. Nie skończyła tylko na krytyce, ale podesłała mi kilka linków do stron o poetyce wiersza rymowanego. Zacząłem "studiować", bo również czytać podręczniki z polonistyki mojej córki. Jednak nie wstydzę się tych wierszy, wierszyków i nawet na POSTscriptum publikuję swoje pierwsze wiersze.