są takie miejsca które z błyskiem w oku
widzimy widzeniem niedostępnym innym
bez dotyku dłonią potrafimy poczuć
nieuchwytnym spojrzeniem obraz mglisty
który na lata obrasta w szczegóły
lecz przed pobieżnym potrafi się ukryć
żeby dostrzegać to tylko tu i teraz
można zanurzyć się w pląs światłocieni
by w świadomości mogły chwile przetrwać
przed fotografią musimy zatęsknić
i nie potrzebne są wzniosłe słowa
na jawie półsennie pojawi się obraz
tak wielu patrzy a widzi niewielu
pstrykaniem tworzy się bohomazy
które w szaty króla ustami klakierów
są ubierane a wystarczy móc marzyć
i przez muśliny delikatnie nagą
odkrywać wizję co ją przymknięte wskażą