Przekroczenie cierni rodzinnego gniazda
zawsze boleśnie raniło stopy zmysłów
- zwierciadła wspominały o tym tej nocy.
Nie śpiewaj - znam słowa tej piosenki
- spisywałem je trzy dekady,
ukrywając się na suficie
(tam widać lepiej i nikt nie depcze).
Połóż się w miejscu mojego cienia
i obserwuj biegające elektrony
- wyzwalają się zawsze, gdy 'ONI' krzyczą;
albo kiedy powietrze przygniata
niczemu winien dywan do podłogi.
To wszystko skrapla się na szybach okien.
Karaluchy już dawno się wyniosły,
a Ty wisisz przybita kablem do zasilania
(naciskając klawisz - 'ONI' - wyginają wnętrzem,
wyciskając resztę światła - ŚWIEĆ! na komendę
i gaśnij, kiedy nie chcą na Ciebie patrzeć).
---
Zatańcz wolnym tańcem, wykręć z gniazda
i pozwól wynieść w dłoniach, rozświetlając je
gorącem bijącym z niewidzialnego jąderka.
Zwierciadła wspominały o tym tej nocy,
a ja przeniosłem obrazy z sufitu na podłogę.
- to nieco subiektywny utwór. Niektóre dopowiedzenia nie mają ogólnego znaczenia i są temu w nawiasach, pozostałe dopowiedzenia odsłonią się dopiero w momencie zapoznania z całym cyklem (w dużym stopniu pomocny może być: Dom-modliszka z cyklu, Relikt; ale bez poznania Bursztynowych Zwierciadeł, nie zrozumie się jąderka (pointy))
Ja miałbym, tylko jedną uwagę: "na szybach okien", gdzie zostawiłbym na szybach.
Poza tym bardzo dobrze mi się czyta, podoba mi się i ciekaw jestem całego cyklu