Jak to już dawno było, gdy pojawił się pierwszy wiersz cyklu o pajączku. Na miesiące, a nawet lata, stał się piętaszkiem niepoety.
Mam przyjaciela pająka
Mam przyjaciela pająka.
Przychodzi, bawi w gościnie,
gdy jest mi smutno, to brzdąka,
wespół ze świerszczem w kominie.
Zwisa na nici pajęczej,
w oczy spogląda me z bliska.
Wisi i patrzy, nic więcej,
póki uśmiechem nie tryskam.
Przychodzi zawsze z wieczora,
ze swoją miną tajemną.
Widać pajęcza to pora,
w której on pragnie być ze mną.
[01-04-2005 r.]
Wieczór z pajączkiem
Z wieczora przysiadł na mnie pajączek,
kosmatą łapką w policzek muska.
W wąsach zabawnie się trochę plącze,
skrzętnie mijając otwarte usta.
Dotarł do uszka, opowieść przędzie,
o swoim życiu w sieciach pajęczych.
Pytam się jego: czy jutro będziesz?
Do przyjaciela że przyjdzie ręczy.
Uważnie słucha mych opowieści,
skrzętnie się dzielę radością, smutkiem.
Mówię że nie ma mnie tulić kto, pieścić,
że chwile szczęścia są takie krótkie.
Pajączek wielce mi się zadumał,
bo jego życie jest dużo prostsze
i racji wiele przyjaciel tu ma,
gdyż nasze rani nas nieraz ostrzem.
Macham mu ręką na do widzenia,
patrzę jak wspina nicią się zgrabnie.
Jego wizyty bardzo doceniam.
Rzucam pytanie: czy jutro wpadniesz?
[18-04-2005 r.]
Smutny pajączek
Smutny pajączek zwiesił się pytając:
mój przyjacielu cóżem tobie zrobił?
Bez ciebie świerszcze w kominie nie grają,
promienna wiosna drzew kwieciem nie zdobi.
Przysiadł na dłoni, łapkami pogmerał,
uśmiech wydobył słodki poczciwina.
Chwilę posiedział, do siebie się zbiera,
nicią pajęczą zaczyna się wspinać.
Wtem łobuzersko puszcza do mnie oko,
szczęście w nim kipi i darował życie,
maleńkiej muszce, rozplątując kokon,
radość dla niego jest nowym odkryciem.
Łapką pomachał szepcząc do widzenia,
może nie jedną, a nawet wieloma.
Wróci wybudzi tkwiącego w marzeniach,
cudowny skrzatek, ten brat mój nieomal.
[10-05-2005 r.]
Pająk niecnota
Szukam pajączka, nigdzie go nie ma,
nawet nie srebrzą pajęcze się nici.
Chciałem napisać dla niego poemat.
Łka dusza moja i z trwogi krzyczy.
A może schował gdzieś się niecnota?
Drwi sobie ze mnie, w kułak się śmieje.
Szukając jego, w pokoju się miotam,
wtem okazałem się czarodziejem.
W kącie pod szafą z muszką się raczył,
kroplą jakiegoś dobrego wina
i zajadając z maleńkich naczyń,
on o przyjaźni pozapominał.
Gdy mnie zobaczył, to prawie struchlał,
głupio mu było widzieć zmartwienie.
Strapiła także się mała mucha,
oczy spuścili przed mym spojrzeniem.
Udobruchany, wraz z nimi siadłem,
niepokój serca nadrabiam minką.
Powyzbierałem okruszki spadłe,
też popijając wyborne winko.
[16-05-2005 r.]
Ślub
Ślub wyprawiłem pajęczo-muszy
i świadkiem na nim uwierzcie byłem.
Pająk we fraku serce poruszył,
welon za muszką pięknie się wije.
Tak! powiedzieli, potańcowali,
wartko się skryli w ciszy alkowy.
Tam wśród całusów słodszych od malin,
na świat wydali dzieci sto nowych.
Jednak wróciła szelma pajęcza,
za przyjacielem zatęsknił srodze.
Na nową żonkę lekko zajęczał,
bo był pod kapciem a miał być wodzem.
[27-05-2005 r.]
Pajączek przekora
Zawisł przy uchu pajączek marnota,
na srebrnej nici resztkę szyku trzymał.
Niegdyś mocarny, w walce się nie cofał,
obecnie wątła, lichutka kruszyna.
Co go zmieniło, zeń soki wyssało?
Dlaczego heros się w kmiotka zamienił?
Ni buty nie ma, pierzchła z serca radość,
ktoś rzucił słowa strasznej anatemy.
Nagle znienacka płyną mi do uszu,
słowa chwalące upojności nocy.
Szelmie wzrok płonie, ot i wieczór cudów,
a smętną minką ze mną się podroczył.
[23-09-2005 r.]
Odwiedziny
Kiedy zbierałem porozsypywane
zgłoski, pomiędzy nimi coś ciemnego,
łapką ruszając, weszło w stertę kartek,
dotknęło świeżość.
Myśli pajączka sens prowadzi rękę,
rzędy literek leje wieczne pióro,
obrazy z marzeń rys krainy pięknej,
w strumieniu pluszczą.
W podróż na wyspę wziąłem przyjaciela,
szczęście kosmate tkwiło na ramieniu,
gdy czar przeminął równie nagle przepadł,
zostając w wierszu.
[08-06-2006 r.]
odwiedziny po latach
pajączek zmienił się wydoroślał
świerszcz pewnie został wirtuozem
nieodgadnioną była mi postać
brat samotności o każdej porze
czy ktoś pamięta mojego druha
słowo przyjaciel bardziej tu pasuje
zalążki chęci do przyszłego utkał
i tym ze wracał urzekł
kosmatą łapką smutki przytulił
oddechem wniknął w lodowate
mogłem odważniej wyjść między ludzi
i nie z ukrycia patrzeć
wielu wyleczył z arachnofobii
tych co z zapartym tchem czytali
jest synonimem niechcianych odbić
tęsknię nie tęsknię sam nie wiem za nim