Noc szalona, pokurczona na pościeli,
pomotała myśli w chłodzie aż do brzasku;
dzień, jakiego ludzie jeszcze nie widzieli
– stumilowy, dobroduszny ciepły piastun –
maj ostatni. Imieniny Petroneli.
Można maki ogrodowe ciąć o świcie
i przypalić im łodyżki dla wigoru;
w szklanym walcu czuć się będą znakomicie,
poczekają na twój uśmiech do wieczora,
jak ja. Przecież kocham Cię nad życie.
Fryzowane amaranty, czar purpury –
czy w tym wieku do uniesień człowiek zdolny?
Z hodowanych w twym ogrodzie czasem któryś
wzruszy prawie jak samotny maczek polny
nad schroniskiem. Maturzyści – czerwiec – góry...
Stary Krabie, przeładny i wiersz i maki. słoneczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E