Widmowe wzgórza. Jak zamków czerepy.
W tych trupich czaszkach gigantycznych wojów
różańce pieczar człek borował w znoju,
pochylnie ulic miasta w głąb. Niestety,
suweren rzymski, później Arabowie,
tropili Greków. Nieszczęście się zbliża –
Chrystusa piewców, filozofów Krzyża
zabić! Bo miłość nie mieści się w głowie.
W grotach schronienie. Tarasować wejścia,
w sensie dosłownym podziemnego grodu.
Mrowie od krzyża, lecz nadzieja w Bogu,
że prześladowców skłoni do odejścia.
W świecie laptopów, pielgrzymek i rumby
wierni sceptyków zepchną w katakumby?
W świecie laptopów, pielgrzymek i rumby
wierni sceptyków zepchną w katakumby?
Całkiem mozliwe choć tragicznie ..- z drugiej strony bez katakumb jakoś sie obchodzę a bez laptopa ni cholery ...
Brawo za wiersz ..szacunek za koncówkę .
z uszanowaniem L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "