POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Vademecum » Porady pisarskie - festiwalowe
Porady pisarskie - festiwalowe
Autor Wiadomość
Indianeczka 
Beata Patrycja Klary

Dołączyła: 19 Maj 2009
Posty: 1694
Wysłany: 2009-10-23, 15:18   Porady pisarskie - festiwalowe

Warto poczytać co Roman Honet i Jakub Winiarski powiedzieli uczestnikom tegorocznego Pierwszego Festiwalu Poetyckiego w Gorzowie Wlkp.

Zwłaszcza, że nagrodzeni w konkursach z PS to: Hania Dikta i Andrzej Szaflicki :-)


RAPORT Z OBLĘŻONEGO FESTIWALU


Czy wódz już przeczytał mówiący papier? – pyta Romek Honet.
Owszem przeczytałem – odpowiada Jakub Winiarski.
I tak prowadzone są kolejne rozmowy w następujących po sobie spotkaniach z oboma poetami, o których nie trzeba wiele mówić, bo ich nazwiska mówią same za siebie. „Mają znaczącą przewagę merytoryczną nad resztą uczestników” – mówi pomysłodawca spotkań - Marek Lobo Wojciechowski. Obaj poeci są zabawni, świetnie czują się w swoich rolach i poważnie podchodzą do czekających ich zadań.
Festiwal - z łaciny festivus – radosny, wesoły, świąteczny rozpoczyna się przy nielicznym oblężeniu. Warunki atmosferyczne typu śnieg, ulewy, porywisty wiatr – nie częste jak na 16 dzień miesiąca października – spowolniły przyjeżdżających, a nawet spowodowały choroby i stan niemożności przyjechania. Jest osiemnaście osób gdy zasiadamy do stołu, w trakcie przybywają jeszcze trzy.

Pierwszy Gorzowski Festiwal Poezji „Wartal” zaczyna się od merytorycznego pytania – po co wiersz?
Moderatorem automatycznie staje się Jakub Winiarski (wódz) wychodząc ze swoją teorią jako pierwszy.

Winiarski: Wiersz ma oczarować swoim skowytem, bo od początku poezja wiązała się z emocjami, które człowieka w jego zwierzęcości przerastały i tak mu było z tym niewygodnie, a samo wycie do księżyca nie wystarczało, i musiał to jakoś zacząć dopracowywać. W tej sublimacji wydobywać jakieś pierwiastki wyższe, piękniejsze. Potem przeszło to w chęć oczarowania innych. Rodzi się tutaj sekwencja pod pytań gombrowiczowskich: dla kogo? w jakim wieku wiersz? Wiersz dla zdolnego nastolatka jest zupełnie czymś innym niż wiersz dla dojrzałej osoby. Młody człowiek pisze, bo ma wielkie ciśnienie, którego nie może inaczej rozładować jak mierząc się ze słowami. Wtedy wiersz jest po to, by unormować tę bardzo niewygodną sytuację pewnego zatoru komunikacyjnego w samym człowieku. Tak bowiem, jak jest metabolizm energetyczny, tak też jest metabolizm informacyjny. Jesteśmy bombardowani bodźcami ze wszystkich stron i jeżeli tych informacji nie będziemy przetwarzać, i wydalać w odpowiednich ilościach, wtedy uczyni się w nas zator. Jest to teoria Antoniego Kępińskiego. Oczywiście im ktoś jest wrażliwszy, tym mocniej świat w niego uderza i wtedy jest większa ochota, by to przemielić w sobie i wyrzucić na zewnątrz. Wrażliwość i potrzeba tworzenia zgrywają się więc. Dlatego wiersz jest po to, by nie zwariować. Z czasem staje się zaspokojeniem potrzeby afiliacji (chęci przyłączenia się do społeczeństwa) i autokreacji (wymyślenia takiego siebie, który byłby oryginalny). Postawienie na tylko jedną z tych potrzeb staje się skrajnością. Trzeba więc balansować między afiliacją a autokreacją. Piszący balansuje między swoim zdrowiem a brakiem zdrowia psychicznego, balansuje między sobą a społeczeństwem. Tu rodzi się pytanie – po co poeta?
Pisanie wierszy zdecydowanie wyróżnia. Choć czyni to wielu ludzi, jednak piszący czują się wyautowani, trochę jak czarne owce.

Dołącza swoje zdanie Honet: Pisanie wyróżnia w określony sposób – to znaczy STYGMATYZUJE. Stygmatyzuje często w negatywny sposób, zaznacza ciężko, czyni odmieńcem. To, że zajmujemy się pisaniem liryki powoduje, że spotkaliśmy się właśnie w takim gronie - jak na tajnych kompletach, jak w podziemnym państwie. W gronie tych, którzy maja tą samą przypadłość i dzięki niej mogą się wzajemnie komunikować. Nie idziemy z wierszem do innych ludzi, gdzie często pisanie jest odbierane jako patologia, ale skłaniamy się ku sobie podobnym. To wyróżnienie można również rozwinąć w ten sposób, że dzięki pisaniu wiersza czuję się wyjątkowo, pewne sprawy sobie wyjątkowo załatwiam, jako cierpienie jako zachwyt. W pewnym momencie pisanie staje się dla obserwatorów marnowaniem czasu, obawą o niezdobyci środków do życia przez piszącego.
Pytanie po co wiersz jest przede wszystkim indywidualne. Ono w ogólnikach zginie, natomiast postawione konkretnej osobie – po co mi jest wiersz? - nabierze sensu.


Oscar Wild pisał, że z pisaniem jest jak z torturami, zawsze zbiegnie godzinka. Bogdan Zadura – współczesny poeta polski – zapytany o to - dlaczego pisze wiersze - powiedział dowcipnie – piszę wiersze ponieważ pomyślałem sobie dlaczego by do różnych przyjemności życiowych nie dodać również przyjemności pisania wierszy. Czy to jest przyjemność, czy to jest udręczenie? Co wtedy czujemy? Jaka to przygoda? Czasem przygoda całego życia, a czasem jedna z przygód w życiu, bo czasem poeci milkną, przestają pisać. Czasem wiersz może być naszą jedyną formą komunikacji. Wtedy gdy nie potrafię inaczej wyrazić siebie – jak poprzez wiersz.


Winiarski: Kiedyś do mnie dotarło, że wszyscy ludzie, którzy piszą, to są ludzie, którzy na którymś z etapów swojego życia, stracili wiarę, że można porozumieć się ze światem w sposób bezpośredni. Ich (moja też) komunikacja ze światem jest komunikacją zapośredniczoną – za pośrednictwem tekstu pisanego. Nie ma się ze światem kontaktu i tu pojawia się sztuka jako medium przekazu treści. Jest to proces afiliacyjny, wcześniej wspominany. Heidegger już o tym mówił, że większość tego co robimy – to jest gadanina. Nam życie zbiega ogólnie na gadaninie i tylko czasem artysta jedną myśl myśli dłużej i to go wyróżnia. Reszta porusza się w schemacie komunikacyjnym, o który artyście nie chodzi.

Miedzy mną a Romkiem jest taka różnica, że Romek ma pewną ciągłość pisania od debiutu (a debiutowaliśmy w podobnym czasie), a ja miałem trzynastoletnią przerwę od 1997 roku do planowanej na 2010 rok książki. Nie mam potrzeby pisania na okrągło. Jeśli mogę nie pisać, to tego nie robię.

Honet: Powiedziałeś, że celem wiersza może być ponowne przyłączenie się do społeczeństwa. Mi się wydaje, że tak nie jest. Dla mnie pisanie wiersza nie jest procesem przyłączania się do społeczeństwa, bo społeczeństwo na wiersz nie czeka. Wychodzę z wierszem tylko do społeczeństwa sobie podobnych, którzy potrafią się posługiwać podobnymi kodami. Nie bałbym się stwierdzenia, że PISANIE TO JEST TAJEMNICA, że źródło pisania jest niedocieczone, że to jest nieodparty przymus. Odróżnijmy ważną rzecz: tom wierszy od książki z wierszami. Tom wierszy pisze się tak długo, aż nie wypełni się go odpowiednimi treściami, i właściwie skomponuje, a książkę z wierszami piszę jako pojedyncze oderwane wiersze, mam ich odpowiednią liczbę i bach – wydaję. Przy tomie wierszy jest ten porażający akt pisarski. Wiersze pisze się sobą, pisze się całe życie, bo jest jakaś nieodparta potrzeba pisania. Ja do tego poważnie podchodzę. Jestem bardzo ciekawy, co dla każdego z was znaczy pisanie, jaka to potrzeba?

Winiarski: Zwróćcie uwagę, że ta grupa odmieńców jakimi są poeci posługuje się czymś żyjącym, dynamicznym, rozwijającym się, czymś bardzo skodyfikowanym przez społeczeństwo – czyli językiem, czyli normami wiersza, które powstały dawno, a społeczeństwo zgodziło się, że coś takiego jak poezja będzie istniało. Wiersz jest pomostem między jednostką a społecznością.

Honet: Nie oszukujmy się. Po tej drugiej stronie pomostu nikt nie stoi. Nakłady książek poetyckich są minimalne, nikt ich nie kupuje, mało kto czyta, a jeśli już czyta – to mało kto je rozumie. Co z tego, że jest pomost skoro nikt za nim nie stoi.

Winiarski: Pisanie wierszy nie może być czynnością solipsystyczno-onanistyczną. Pisanie musi być dla kogoś.

Honet: Nie do końca tak. Owszem jeśli obok książki pojawia się rozgłos, jeśli Tkaczyszyn-Dycki otrzymuje Nike, to jest to dla Dyckiego niezwykle ważne, bo wypełnia jego ego. Każdy artysta, poeta ma ego na wierzchu, wnętrzności ma na wierzchu i wyje z tymi wnętrznościami. Ale właśnie dlatego liryka jest skowytem zniekształconego, z którym społeczeństwo nie ma o czym gadać i on zawsze będzie na marginesie. Pisze dla podobnych sobie.

Winiarski: Ja lubię zdanie Alberta Camus’a „Całe życie starałem się zachowywać jak człowiek normalny”. A był to przecież geniusz, który dostał Nobla, był wielkim literatem. Ja również staram się wyglądać jak człowiek normalny (dopisek autorki – koszula w drobny prążek, garnitur, markowy zegarek, czyste modne obuwie), a swojej odmienności nie wypycham więcej, niż jest to w moim przekonaniu konieczne. Myślę, że Roman mówi o takiej grupie ludzi, którzy nad swoja odmiennością nie panują, tylko ich geniusz ustawia ich w bardzo niewygodnych sytuacjach.

Honet: Jeśli mamy dążyć do zwiększenia zainteresowania ludzi liryką, to może właśnie poprzez nagrody. Można o nagrodzonym poecie przeczytać, zobaczyć go – nie jest to Piotr Rubik - a w telewizji go pokazują.

Winiarski: Na zakończenie powróćmy jednak do pytania – co to jest wiersz. Romek powiedział, że to tajemnica. Ja bym jednak nie użył takiego określenia. Od czasu badań Harolda Bloom’a znamy już ten mechanizm pisania. Bloom rozłożył poetów na czynniki pierwsze i poeci go z tego powodu nie czytają i nie lubią. Jego zdaniem wiersz jest przede wszystkim reakcją na lęk – szeroko rozumiany lęk przed pięknem, sacrum, przed grozą. Życie twórcze to skok w nieznane i wtedy musimy zacząć pertraktować z własnym geniuszem, spełniać jego zachcianki. Nie należy uciekać od swoich talentów. Życie twórcze wymaga odwagi, robienia rzeczy, które nie będą się podobać, za które nie będzie pieniędzy. Będę na krawędzi, ale będę miał poczucie, że moje życie jest takie jakie być powinno. Piękna jest
definicja Derridy : wiersz to jest jeż na ruchliwej autostradzie.

Honet: Zwłaszcza, że w Polsce jest tak mało autostrad, a tak wielu poetów. (ogólny śmiech na sali)

Później do głosu dopuszczeni zostali uczestnicy – by powiedzieli co dla nich znaczy wiersz, dlaczego piszą i jak to z nimi jest. Odpowiedzi okazały się bardzo rożne. Oto kilka z nich.

„Piszę, bo odczuwam wewnętrzną potrzebę, chcę coś wykrzyczeć, chce ujawnić prawdę. Długi czas pisałam do szuflady, a moje wiersze rodziły się w bólu, w depresji. I z tego powstał tomik”. [Anna]

„Zaczęłam pisać wiersze w szkole podstawowej – różne rymowanki, krótkie formy. Wybierałam między nauką chemii, a pisaniem. Wolałam pisać. Nikt o tym nie wiedział. Dopiero jak córka stała się pełnoletnia. Wstydziłam się. To jest dla mnie czynność wstydliwa”. [Elżbieta]

„Sam nie wiem po co mi wiersz. Zaczynałem bardzo późno – gdy miałem 46 lat. I zaczynałem od krzyku, nie bardzo skoordynowanego jeszcze krzyku. Jeśli coś karze mi pisać wiersz, to go piszę. Jeśli uznam jakąś frazę za wartą rozwinięcia, to ją rozwijam”. [Marek]

„Jestem artystą fotografem po ASP w Poznaniu. Poza tym byłem muzykiem i teraz wykonuję projekty multimedialne - w związku z tym piszę. Wiersz jest dla mnie trzonem, elementarnym punktem sztuki. Od niego zaczynam robić projekt, multimedialną prezentację. Moim zdaniem wiersz potrafi wydobyć duszę z człowieka”. [Daniel]

„Z moim pisaniem jest trochę jak z chorobą wrzodową. Nie cierpi się na to cały czas, ale w którymś momencie wrzód nabiera i aby przyszła ulga, to muszę napisać wiersz. Właściwie nie chcę tego robić i jest to sprawa intymna. Przecięcie – moment napisania wiersza – jest rozładowaniem napiętej sytuacji”. [Beata]
Tutaj powstała jakaś dodatkowa sytuacja komunikacyjna. Moje słowa
świetnie zostały zrozumiane przez Honeta, który dodał, że
definiowanie takiego stanu oczekiwania na wiersz, pisania, może temu stanowi coś odebrać, to jest trudno wyrażalne. Można utracić coś, bo poezja to sztuka tracenia. Z każdą wydaną książką nie tylko pojawia się wartość dodana np. do biogramu, ale też jest pewna utrata. Traci się zasób pewnej energii, z której się pisze – traci się to co się chciało powiedzieć – bo się to właśnie powiedziało. Później to jest już tylko powielanie.
Inni wymieniali jeszcze powód do pisania jakim jest życiowa tragedia, przeżyta trauma, gdzie poezja staje się ratunkiem, staje się wyborem życia, a nie śmierci. Lub odwrotnie – gdy pisze się z miłości, z powodu uczucia szczęścia. To rola autoterapii. Dla niektórych punktem wyjścia była zabawa, jak u Alicji – nastolatki.
Jeszcze pojawił się aspekt amatorów i zawodowców – wszyscy jesteśmy Orfeuszami, przy czym tylko kilku będzie tym Orfeuszem znanym, a reszta pozostanie w ciszy i zapomnieniu. Sztuka przez duże „S” nie przynosi artyście zadowolenia i satysfakcji. Może jeden Tomasz Mann od zawsze miał przekonanie, że jest wielki, trwał w tym, dostał Nobla i nigdy nie pomyślał, że może być jakaś inna droga. Zadowolenie z siebie, że się coś na kartce nadźgało – to zadowolenie grafomańskie, z gruntu prymitywne. Sławny esej Gombrowicza „Przeciw poetom” każdy grafoman powinien sobie nad łóżkiem powiesić, bo „wszyscy kłamią artyście – i krytycy, i wydawcy (bo musi być tło dla jednego wielkiego twórcy), kłamie rodzina, kłamią inni piszący”. Jest to pierwsza żelazna zasada, o której piszący musi pamiętać.
I tym optymistycznym akcentem pierwszy panel dyskusyjny został zakończony.

Z Miejskiego Centrum Kultury festiwal przeniósł się na kilka godzin do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Tam rozpoczęła się rozmowa na temat pól minowych i wehikułów poetyckich – czyli o tym wszystkim, co czyni, że wiersz jest dobry lub kiepski.

Poezja zaczyna się tam, gdzie kończy się nasz normalny, codzienny język, a zaczynają się języki obce. Należy wystrzegać się :
bezokoliczników; abstraktów słownych; metafor dopełniaczowych – gdyż np. „peron istnienia” jest całkowicie niezrozumiały i śmieszny w wierszy; imiesłowów; wielokropków; enterologii stosowanej – czyli nieprzemyślanej wersyfikacji; inwersji; personifikacji; archaicznych wyrazów i zwrotów; uprzedmiotowiania uczuć; perspektywy „my”; mimowolnych rymów; slow niebezpiecznych typu „skrzydła”, „anioły”, „serca”. Pisanie jest ciężkie również dlatego, że komuś może się wydawać, że „peron istnienia” to jest piękne – a jak mówi Honet: „peron istnienia w poetę nie zmienia”. Kiedy czyta się dobrych, uznanych poetów, to nie znajdzie się tam złych metafor, bo ci artyści nie brnęli w takie obrazowanie. W Polsce 90% poetów wykłada się na systemie Różewiczowskim wiersza – czyli czwartym systemie emocyjnym wiersza, gdzie kolejne wyrazy są dźgane jedne pod drugim. Jeżeli komuś się wydaje, że może pisać tak jak Różewicz lub tak jak Genowefa Jakubowska-Fijałkowska (która wypracowała ten styl we modyfikacji dla siebie) to jest w wielkim błędzie. Każdy musi szukać własnej ścieżki lub trzymać się poetyki klasycznej, w której sprawdziła się większa liczba poetów niż w poetyce Różewicza. Piszcie tak - jak mówicie.
Natomiast co jest siłą tekstu? Na pewno przemyślana wersyfikacja; językowy dowcip; brak poetyzmów; montaż atrakcji – czyli efekty zaskakujące w wierszu - jukstapozycja; zbliżenie się do szczegółu i konkretu; wsłuchiwanie się w żywą mowę i jej uroki; wyzyskiwanie wieloznaczności – homonimy, napięcia między pismem a mową; dbałość o grafię i fonię wiersza.

PROMOCJA trzeciego w tym roku numeru „PEGAZA LUBUSKIEGO” przebiegła pod znakiem niedawnej śmierci gorzowskiego poety Kazimierza Furmana. Uczciliśmy Jego pamięć minutą ciszy. Na spotkaniu byli nie tylko festiwalowy, ale również poeci i jury z „Konkursy im. Morawskiego”, stali bywalcy „Pegaza Lubuskiego” oraz przedstawiciele środowisk twórczych z Gorzowa i okolic. Dyrektor biblioteki Edward Jaworski serdecznie wszystkich przywitał, kładąc nacisk na wyjątkowość tego spotkania ze względu na obecność specjalnych gości. Prezes Związku Literatów Polskich – oddział w Gorzowie Wielkopolskim – Ireneusz Krzysztof Szmidt – opowiedział o procesie powstawania najnowszego „Pegaza Lubuskiego”, o najważniejszym punkcie tego numeru – ostatnim wywiadzie ze zmarłym poetą. Później nawiązał do pierwszego panelu festiwalowego i pytania – po co wiersz?; do Warszawskiej Jesieni Poetyckiej i problemu, że po raz pierwszy organizatorzy nie otrzymali wsparcia finansowego od Pani Prezydent Miasta Warszawy. W zamian Pani Gronkiewicz-Walc otrzymała wieniec żałobny od pisarzy. Kultura bez wsparcia upada. O tym zagadnieniu powiedział również wywołany Prezes ZLP – MarekWawrzkiewicz – przybliżając kulisy Kongresów Kultury zorganizowanych w Krakowie i Toruniu. Związek Zawodowy Twórców Kultury to nowa inicjatywa, o której jeszcze nie wiadomo jak się rozwinie. Kongres ZZTW w Toruniu nie był okazały i niestety miał niewielu uczestników, patrząc na fakt, że studiuje tam ponad 40 tysięcy ludzi. Wawrzkiewicz skupił się na książce jako podstawowym dokumencie kulturalnym i na autorach książek – ponieważ zawód pisarza nie mieści się w kategorii zawodu (profesji). W Polsce zasługuje na miano pisarza może 40 osób, które są w stanie z pisania książek się utrzymać. Reszta to hobbyści. Tego wieczora wystąpili również: Andrzej Krzysztof Waśkiewicz, Jan Krajewski z Polskiego Związku Bibliotek i Maria Morawska ze wspomnieniem o Kazimierzu Furmanie, z którym często spotykał się jej mąż Zdzisław Morawski. Spotkanie zakończyło się na różnotematycznych rozmowach w kuluarach biblioteki.

W ramach odpoczynku – uczestnicy festiwalu wysłuchali koncertu, który był przeznaczony również dla „innej” publiki. Wojciechowski tak mówi o koncercie: Kapela "Bajzel", to jeden chłopak grający na gitarze i śpiewający, posługujący się dodatkowo tysiącem przetworników i „przeszkadzajek” muzycznych (fuzzy, perkusja elektroniczna i inne cudeńka). W sumie niezły czad, który się podobał.
Przy tak głośnej muzyce nie można było za wiele rozmawiać, dopiero po koncercie przyszedł czas powrotu do tematyki wierszy i tak, aż do później nocy.

Dzień następny festiwalowych zmagań rozpoczął się od schodów, czyli pracy na mięsie, na wierszach uczestników. To była już rzeczywista praca, warsztatowa ocena zaprezentowanych wierszy. Uwagi były najróżniejszego charakteru, w tym: że wiersz jest nudny, że ma poetyzmy, że frazy są źle zbudowane, że poina słaba; a z pochwalnych – że wiersz się podoba, że ma ciekawe słownictwo, że mówi prawdę o życiu. Każdy skupiał się nad swoim wierszem i dla każdego były one mniej lub bardziej potrzebne.

Zmagania festiwalowe nie mają sensu, jeśli nie ma konkursu jednego wiersza, jeśli nie ma slamu.
Słusznie wszyscy wzięliśmy w konkursie udział. Z wieczornym slamem było troszkę inaczej. Tej formy prezentacji wierszy musimy się jeszcze uczyć. Slamerzy z nas jeszcze kiepscy.

Rozstrzygnięcie festiwalowych zmagań nastąpiło w czasie ostatniego dnia spotkań. Dwie statuetki WARTALA (autorstwa Michała Bajsarowicza) – otrzymali: Andrzej Jacek Szaflicki z Ostrowi Mazowieckiej – za slam oraz Hanna Dikta z Piekar Śląskich za wiersz „Ja spałam z twoim mężem”. Do Wartala zostały dodane nagrody finansowe. Pozostałe finanse za drugie i trzecie miejsca otrzymali: w kategorii slamu - II miejsce Kacper Płusa, a III miejsce Wojtek Michalec. W kategorii wiersza – Alicja Łukasik – miejsce drugie i Andrzej Jacek Szaflicki – miejsce trzecie.

Nagród pieniężnych i całego festiwalu - na pomysł którego wpadli Marek Lobo Wojciechowski i Karol Graczyk - nie byłoby jednak bez odpowiedniego zaplecza. Organizatorami byli: Stowarzyszenie Promocji Kultury (z Krystyną Kamińską na czele), Miejskie Centrum Kultury (z jego dyrektorką Ewą Hornik) i Klub Myśli Twórczej „Lamus” (ze Zbigniewem Sejwą). Szczególne podziękowania należą się Wiceprzewodniczącej Rady Miasta – Grażynie Wojciechowskiej, która dołożyła starań odnośnie wyżywienia uczestników.

Na pytanie - po co był ten festiwal? co ci przyniósł? – festiwalowcy odpowiadali, że wiele się nauczyli, że w inny sposób spojrzeli na swoją twórczość, że poczuli się wyróżnieni i potraktowani bardzo serio, bo pisanie to poważna sprawa. W gronie sobie podobnych czas spędzało się wyjątkowo dobrze. Niektórzy z góry zapisali się na przyszłoroczny festiwal – a on już w ostatni weekend sierpnia 2010 roku. Zapraszamy.
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2009-10-23, 18:32   

NAWET JAK SIĘ TO WSZYSTKO WIE CO PISZESZ, CO TWORZY DOBRY WIERSZ A NIE MA SIĘ TALENTU TO I TAK GUZIK Z TEGO !
POETĄ SIĘ NIE JEST - CZASEM SIĘ BYWA!
I TYLKO BARDZO NIELICZNYM SIĘ TO UDAJE!

HANI I ANDRZEJOWI MOJE GRATULACJE1

TROCHĘ ŻAŁUJĘ, ŻE NIE BYŁEM! ALE CÓŻ...TO BYŁO DLA POETÓW...
A JA UŻYWAM TRZYKROPKÓW...
 
 
eva_14 

Wiek: 105
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 8981
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-23, 18:51   

no tak. poczytawszy, zaznajomiwszy się i na koniec konkluzja, co ja tu robię, między orłami?
wrzody przecinam, czy średnio krzyczę? co to za krzyk, jeśli wrzeszczą donośniej?

że też nikt nie wział pod uwagę, elementu zabawy ze sobą z dopuszczeniem innych...
kazdy pragnie wielkości, zaistnienia, tylko po co? dla ego? czy nagród?

pewnie po części jednego i drugiego. i nie daj Panie, krzyknąć w inna nutę, niż gra orkiestra. zanim uznają, wszystkie zdechłe psy zawieszą na szyi i grafomanem ogłoszą

Marek napisał/a:
NAWET JAK SIĘ TO WSZYSTKO WIE CO PISZESZ, CO TWORZY DOBRY WIERSZ A NIE MA SIĘ TALENTU TO I TAK GUZIK Z TEGO !
POETĄ SIĘ NIE JEST - CZASEM SIĘ BYWA!
I TYLKO BARDZO NIELICZNYM SIĘ TO UDAJE!



otóż to


tymczasem idę kwasić ogórki
 
 
Indianeczka 
Beata Patrycja Klary

Dołączyła: 19 Maj 2009
Posty: 1694
Wysłany: 2009-10-24, 12:00   

Marek napisał/a:
POETĄ SIĘ NIE JEST - CZASEM SIĘ BYWA!
I TYLKO BARDZO NIELICZNYM SIĘ TO UDAJE!
ci nieliczni właśnie zostali tutaj zacytowani - nie odmówisz bowiem Romkowi Honetowi, że jest poetą!!!

eva_14 napisał/a:
nie daj Panie, krzyknąć w inna nutę, niż gra orkiestra
tu sie nie zgodzę - wystarczy jeśli poczytasz wiersza Jakuba Winiarskiego - zobaczysz że krzyczy wbrew orkiestrze ... i to aż strach jak ;)

eva_14 napisał/a:
tymczasem idę kwasić ogórki
mniem mniam :)
 
 
Indianeczka 
Beata Patrycja Klary

Dołączyła: 19 Maj 2009
Posty: 1694
Wysłany: 2009-10-24, 12:02   

Marek napisał/a:
TROCHĘ ŻAŁUJĘ, ŻE NIE BYŁEM! ALE CÓŻ...TO BYŁO DLA POETÓW...
nie prawda - tylko dwaj poeci prowadzili - a reszta amatorzy :)
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2009-10-24, 18:40   

A czemuś to nie poszedł? Szkoda takiego wydarzenia i to na miejscu, a Hance i Andrzejowi składam gratulacje.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2009-10-24, 18:49   

Indianeczka napisał/a:
tylko dwaj poeci prowadzili - a reszta amatorzy

Indianeczko! cóż Ty piszesz?
Zawodowy poeta, amator poeta???????
Zawód - Poeta! A to Ci dopiero !
Jeszcze tylko Irka brakuje, żeby dokopał - ci co należą do ZPL (jak np. On) to "zawodowi" poeci! profesjonaliści! z iesbeenami na swoich książkach! "Bo jak będziesz miał trzy z ISBN, to możesz napisac podanie o przyjęcie do ZLP" - nooo, nawet jak marne książki to stanę się od razu zawdowym. Bzdura!
- nie chcę być niegrzeczny ale to wszystko g...o prawda!
 
 
Hania 
Hanna Dikta


Wiek: 49
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 781
Wysłany: 2009-10-25, 07:35   

Dziękuję za gratulacje. Warsztaty - moje pierwsze - były ogromnym przeżyciem. Najbardziej zapamiętałam moment, kiedy po prezentacji wierszy R. Honeta i J. Winiarskiego, które "wbiły mnie w podłogę", zrozumiałam, że co jak co, ale pisać to ja jeszcze nie potrafię. I, mimo że z koszmarnie ciężką statuetką w torbie i wieloma pozytywnymi komentarzami jurorów w pamięci, z takim właśnie przekonaniem wróciłam do domu.
Warsztaty poetyckie to nieocenione doświadczenie, którego życzę wszystkim piszącym. Jeśli ma się choć odrobinę pokory, jeśli jest się otwartym na to, co mówią inni, więksi, można przeżyć prawdziwe trzęsienie ziemi. :)
Pozdrawiam :)
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2009-10-25, 10:27   

Hania napisał/a:
ale pisać to ja jeszcze nie potrafię.

widocznie potrafisz, :) skoro wyjechałaś i ze statuetką i pozytywnymi komentarzami! :padam:
 
 
amandalea 
Lidia Kowalczyk


Wiek: 65
Dołączyła: 17 Paź 2007
Posty: 21336
Wysłany: 2009-10-25, 18:55   

Moje gratulacje Haniu i Andrzeju :)
_________________
a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
 
 
eva_14 

Wiek: 105
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 8981
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-25, 19:01   

pogratulować Wam trzeba, bo z pewnością - pomimo autozaprzeczeń - zasłużone



Cytat:
tu sie nie zgodzę - wystarczy jeśli poczytasz wiersza Jakuba Winiarskiego - zobaczysz że krzyczy wbrew orkiestrze ... i to aż strach jak ;)


a poczytam, zaciekawiłaś mnie.
_________________

Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.


Vicente Aleixandre
 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19078
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-10-25, 20:36   

Gratuluję Hani i Andrzejowi sukcesu. :)

PS co do tego czego należy się wystrzegać w wierszach, to nie przekonuje mnie wyliczanka. Kategoryczność stwierdzeń osób typu LOBO uśmierca i szablonuje poezję tworząc współczesne klony tzw współczesnych poetów.
 
 
Hania 
Hanna Dikta


Wiek: 49
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 781
Wysłany: 2009-10-25, 21:03   

Leszek Wlazło napisał/a:
PS co do tego czego należy się wystrzegać w wierszach, to nie przekonuje mnie wyliczanka. Kategoryczność stwierdzeń osób typu LOBO uśmierca i szablonuje poezję tworząc współczesne klony tzw współczesnych poetów.
"Wyliczanka" była przedstawiana przez Jakuba Winiarskiego. Dla mnie to nie tworzenie poetyckich klonów, a abecadło pisania, z którym trudno się nie zgodzić. Sama po kilku miesiącach czytania wierszy mniejszych i większych poetów na forach i w tomikach, doszłam dokładnie do tych samych wniosków.
Dziękuję za gratulacje i pozdrawiam. :)
 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19078
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-10-25, 21:22   

Hania napisał/a:
Leszek Wlazło napisał/a:
PS co do tego czego należy się wystrzegać w wierszach, to nie przekonuje mnie wyliczanka. Kategoryczność stwierdzeń osób typu LOBO uśmierca i szablonuje poezję tworząc współczesne klony tzw współczesnych poetów.
"Wyliczanka" była przedstawiana przez Jakuba Winiarskiego. Dla mnie to nie tworzenie poetyckich klonów, a abecadło pisania, z którym trudno się nie zgodzić. Sama po kilku miesiącach czytania wierszy mniejszych i większych poetów na forach i w tomikach, doszłam dokładnie do tych samych wniosków.
Dziękuję za gratulacje i pozdrawiam. :)


Haniu znam inne abecadło pisania, którego ponadczasowości jeszcze nikt nie odwołał. Nie można stwierdzić, że nie wolno stosować np inwersji, gdyż jeśli ten niekwestionowany środek stylistyczny jest zastosowany z rozmysłem, to autor ma prawo go zastosować. W poezji rymowanej szyk przestawny jest czasami wręcz nieodzowny. Idąc w drugim kierunku np przerzutnia nadużywana przez poezję wolną powinna być zabroniona w tejże wyliczance. Jednak nie jako przerzutnia ale jako nadmiar przerzutni. Jeśli użyjemy wyklętego słowa np anioł, a wniesiemy go w nowej konwencji jak np kiedyś u mnie: pijany anioł, to dlaczegóż nie. Podobnie jest i z innymi wymienionymi środkami. Zanim ulegniemy jedynie słusznej religii warto jednak uzyskać odpowiedź na pytanie: a dlaczego nie. :)
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2009-10-25, 21:40   

Co to jest abecadło pisania? Kto ustala takie abecadło, dlaczego i jak bardzo można skorzystać lub pobłądzić wg. owego? Taka niespójność tu się jawi. Z jednej strony wszyscy radzą szukanie własnej drogi, a jednocześnie: to nie, to też nie, a tamto absolutnie. Skoro pisanie to szukanie, to zbytnia ilośc znaków zakazu chyba nie posłuży indywidualności stylu. Też czytam wielu: papierowych, netowych. Czasami mam wrażenie, że jednak istnieje klonowanie po polsku - w poezji.
Jeszcze jedno. Czytam tez pokłosia konkursowe. Może się mylę, ale dostrzegłam tzw. kosiarzy nagród. Są to osoby, które zgarniają pulę w wielu konkursach. Jakoś mi dało po oczach to, że piszą podobnie jak... (tu parę nazwisk współczesnych tzw. uznanych poetów). To jak to jest? Co się ma liczyć? Oryginalny styl czy uznany za uznawalny?
No... Tak mi się jakoś pomyślało...
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Vademecum » Porady pisarskie - festiwalowe


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo