zapachniało zimą malinowym światem
kuszącą czerwienią z kropelkami rosy
gdzie w liściach cichutko ukryty przed wzrokiem
siedzi elf srebrzysty wyciągając losy
kobierce wciąż przędzie aby podarować
złotem przetykane nutki słodkich gestów
nie bacząc na chmurne oblicza dokoła
podrzucić garść dźwięcznych zaraźliwych śmiechów
pyłki porozpuszczać w smudze smakowitej
bawiąc światłocieniem się jak dziecko małe
i po śladach turlać znaczone promienie
pomysły nadzieją rozgrzewać zbyt śmiałe
A może by tak w ostatniej strofie ciut zamieszać?? ...ja, specjalistka od mieszania a wiedząc, że jesteś Marylko łagodna i ciepła nie boje się dostać po łapkach i zamieszam
pyłki porozpuszczać w smudze smakowitej
bawiąc światłocieniem się jak dziecko małe
i po śladach turlać znaczone promienie
pomysły nadzieją rozgrzewać zbyt śmiałe
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Oj, Amandaleo, ja zapatrzona w Twoją niedościgłą poezję, wdzięczna Ci jestem z całego serca za dokonane zamieszanie. DZIĘKUJĘ
Uściski też załączam. Nawet się boję, czy z tej radości aby nie za mocne
Zostawiam tutaj starą wersję:
zapachniało zimą malinowym światem
kuszącą czerwienią z kropelkami rosy
gdzie w liściach cichutko ukryty przed wzrokiem
siedzi elf srebrzysty wyciągając losy
kobierce wciąż przędzie aby podarować
złotem przetykane nutki słodkich gestów
nie bacząc na chmurne oblicza dokoła
podrzucić garść dźwięcznych zaraźliwych śmiechów
pyłki porozpuszczać w smudze smakowitej
bawiąc światłocieniem się jak dziecko małe
i po śladach turlać znaczone promienie
pomysły zbyt śmiałe nadzieją rozgrzewać