Zbieram przydrożne drzewa w bukiet słów
- zagoszczą w moich włosach.
Może wówczas zapragniesz mnie znowu.
Rdza przyodziała mój naskórek. Cudnie lśni w słońcu.
Nie ma imienia ani nazwy, które dałyby ukojenie.
Zastanawiam się: czy jeszcze do ciebie należę?
Niedobór dotyku sprawia, że moje ciało próchnieje.
Jest szorstkie jak samotna korkowica,
a ty masz takie miodne dłonie.
Pomiędzy nerwy wrasta nicość.
Wiatr szumi o twoim powrocie.
_________________ "poezja podobna jest do kupca
szukającego pięknych pereł
który gdy znalazł jedną perłę drogocenną
poszedł sprzedał wszystko co miał i kupił ją"
Piotr Macierzyński - ***ma rację Gombrowicz
_________________ "poezja podobna jest do kupca
szukającego pięknych pereł
który gdy znalazł jedną perłę drogocenną
poszedł sprzedał wszystko co miał i kupił ją"
Piotr Macierzyński - ***ma rację Gombrowicz
Wiersz bardzo przypadł mi do gustu. Gdyby nie takie miodne dłonie, które nieco „odstają” od pozostałej części wiersza, dla mnie byłaby to perełka. Dla pewności przeczytałem wiersz kilka razy w odstępach czasu i przy każdym czytaniu wers ten zwraca moją uwagę. Poza tym wiersz interesujący, do którego na pewno będę wracał.
PS. Może jeszcze nad Niedoborem dotyku warto pomyśleć?