buduję osadę
zapominając najprostszych słów
oddaje się
w zimne ramiona drzew
po kryjomu wciąż będąc dzieckiem
które co dzień nienawidzi szkoły
i czeka wakacji pełnych złotego słońca
wybacz mi Boże
wiem że jestem słaby
moje oczy uciekają w bezpieczny świat
i nie muszę nic mówić
gdy rozmawiam z duchami
o tym jak łatwo upić człowieczeństwo
prawdziwym snem
w którym okna nie płoną
a zwęglone marzenia
schowane w bezimienną urnę
nie staną (się) zapomniane
na zakurzonej półce
ciekawe zauważenia i całkiem przyzwoicie zapisane, co nie znaczy żebym ja inaczej nie napisał tych samych "zdarzeń" ... ale czy lepiej "
literówka "oddaje" - a może tak miało być
"pokryjomu" - po kryjomu
Widzę, że będzie ciąg dalszy (?) Czekam więc na kolejne wiersze z tej serii, zacierając ręce;
„środa”, podobnie jak „poniedziałek” – interesująca, spodobała mi się od pierwszego czytania.
Mam nadzieję Arti, że się nie pogniewasz za tę wariację na temat ........
środa
buduję osadę
zapominając najprostszych słów
oddaje się w zimne ramiona drzew
po kryjomu wciąż jestem dzieckiem
nienawidzącym szkoły szkoły
w oczekiwaniu wakacji pełnych słońca
wybacz mi Boże wiem
jestem słaby uciekają oczy
nie muszę nic mówić
w rozmowie z duchami
tak łatwo zgubić człowieczeństwo
w prawdziwym śnie nie płoną okna
spopielone marzenia w bezimiennej urnie
nie staną (się) zapomniane
na zakurzonej półce
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza