początkowo nie mogłam przywyknąć do Twoich nieregularnych rymów i sama bardzo
ściśle starałam sie utrzymać owa regularność. teraz widzę, że to jest bardzo ciekawa forma
Bardzo dobry wiersz, a te wskazówki są super! pointa świetna
początkowo nie mogłam przywyknąć do Twoich nieregularnych rymów i sama bardzo
ściśle starałam sie utrzymać owa regularność. teraz widzę, że to jest bardzo ciekawa forma
Bardzo dobry wiersz, a te wskazówki są super! pointa świetna
Ewuniu jak opisałem w "Potyczkach z Erato" w Publicystyce, przeszedłem drogę sylabiczności i sylabotoniczności. Zazdrościłem jednak piszącym wiersze wolne tego, że mają swobodę skracania i wydłużania wersów skoro treść tego wymaga. Jednak z drugiej strony żal mi było śpiewności i melodyjności, może nawet i katarynki wierszy rymowanych. Na zarzuty gramatyczności i banalności znalazłem asonanse, a z ograniczeniami formy regularnej nie potrafiłem sobie długo poradzić. Może dlatego, że nie wyobrażałem sobie wtedy, iż można pisać rytmicznie i nieregularnie jednocześnie. Jakiś rok temu podjąłem pierwsze próby napisania wiersza w tej formie i były one na tyle zachęcające, że próbowałem dalej. Dziś potykam się w w tamtych wierszach o nierytmiczności, ale były to pierwsze koty za płoty. Jeśli w wierszach regularnych uciekamy od banalności, to stają się one po pewnym czasie cięższe w przekazie. W wierszu nieregularnych, jak już mi parę osób powiedziało, powraca lekkość. Te wiersze pisze się uchem zasłuchanym w treść. Nie wiem czy to jest już kres moich poszukiwań, ale zapewne jest to znaczący przystanek.