POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » INFO » Dział informacyjny » Konkursy zakończone » wiersze nadesłane na konkurs: znane bajki na opak
Przesunięty przez: Marcin
2010-04-08, 16:35
wiersze nadesłane na konkurs: znane bajki na opak
Autor Wiadomość
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19075
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-12-28, 17:30   wiersze nadesłane na konkurs: znane bajki na opak

Śpiąca królewna


Hen przed wiekami w pałacu latem,
nie zachowując względów behape,
królewna wzięła w rękę wrzeciono,
będąc w tej pracy nie przeszkoloną.

Że uczyniła to ciut niedbale,
dotkliwie sobie ukłuła palec;
młody królewicz dziarsko doskoczył,
by jej udzielić pierwszej pomocy.

Marszałek dworu, gdy krew zobaczył,
natychmiast zgłosił wypadek w pracy;
a rzecz się działa krótko przed drugą
i to zgłoszenie trwało dość długo.

Wielką komisję trza było zebrać,
wszakże w pałacu ekspertów nie brak;
dzień się pochylił, na dworze ciemniej;
królewna rzekła: chyba się zdrzemnę.

Siadła na sofę, w królewskich szatach
i wnet zasnęła na długie lata;
znużona ciepłem, pałacem, władzą,
a tam eksperci radzą i radzą.

Śniła królewna, bujała w chmurach;
długo toczyła się procedura;
badano skutki oraz przyczyny,
dawno minęły wszelkie terminy.

Powymierali słudzy, dworzanie;
któż ma wypłacić odszkodowanie?
Park pałacowy zarósł jaśminem,
zamek po latach popadł w ruinę.

Aż do królewskiej złotej alkowy
wszedł syndyk masy upadłościowej:
Zbudził królewnę, skłonił się miło
i rzekł: roszczenie się przedawniło.

Twego królestwa już dawno ni ma
rządzi platforma? Liga? Rodzina?
Wieść przykrą jeszcze podać ci muszę:
Mocno stopniały twoje fundusze.

Bo notowania nie poszły w górę;
cienką mieć będziesz emeryturę.
W poprodukcyjnym wszak jesteś wieku;
może ci braknąc na zakup leków.

Zmartwiona życia swego jesienią,
królewna rzekła: cóż, czas to pieniądz;
za młodu kwitłam, błyszczałam złotem,
na stare lata mam tylko cnotę.


Smok wawelski


Smok z ogniem w oku w krakowskiej jamie
kochał owieczkę, wcale nie kłamię!
ogon miał wielki, choć wygląd błogi;
widok samiczki zmiękczał mu nogi.

Ona we futrze chodziła drogim,
a myśli miała kręte za rogiem.
Smoka wodziła na pokuszenie;
chcąc na tej bestii wywrzeć wrażenie.

Mówiła słodko; że tylko ogień
może obojgu dać chwile błogie-
bo ja to lubię mocne wrażenia
kiedy dosłownie pali się ziemia.

Twoją kochanką chcesz żebym była?
Musi krew kipieć nie tylko w żyłach.
Myślał smok , dumał, jak jej dogodzić;
aż taki pomysł we łbie się zrodził:

Zapalę żywcem swoje uczucie-
Zrobił nad rzeką klatkę z okuciem;
napił się smoły poprawił siarką -
proporcje mierzył dokładnie, miarką.

Czekał na lubą nad rzeką Wisłą.
Miłość wybuchła – nie minie szybko-
Tylko tej iskry jeszcze potrzeba,
żeby dosięgnąć rozkoszy nieba.

Owieczka przyszła; patrzy, smok płonie,
łamie nad durną gadziną dłonie,
wydęła usta, tupnęła nóżką;
wszak by wolała by płonął w łóżku.

Na co jej taki smok spopielały;
szary, niemrawy – rzekła –barany
wolę od dzisiaj , te chociaż bodą
bez fajerwerków owcy dogodzą !


dziewczynka od zapałek


na skrzyżowaniu stała dziewczynka
w torbie zapałki i zapalniczki
w handlu obwoźnym niestety bryndza
zamiast zarobku miała odciski

matka odeszła ojciec w więzieniu
co miała robić czynsz nie poczeka
gdyby to jeszcze była jak Wenus
łatwiej by przyszło urząd urzekać

marna chusteczka na rzadkich włoskach
kapotka licha bucik dziurawy
deszcze kapały wicher ja chłostał
a znacznie lepiej mogla się bawić

tęsknie patrzyła w okna wieżowców
gdzie się gromadził tłumek nażartych
i pomyślała ze dość ma postu
czas się rozejrzeć gdzie tu sex-party

młoda bo młoda lecz na zapałkach
fortuny nijak żadnej nie zbije
zamiast tu marnieć i smętnie załkać
los w swoje ręce wziąć - raz się żyje

tatuś w więzieniu matka odeszła
brat za rozboje gdzieś w poprawczaku
babcia przed dziadkiem cichcem uciekła
czy można liczyć ojca w pasiaku

wtem nagły błysk jak talerz ufo
spadł jej pod nóżki w łatanych butkach
i kiedy było zupełnie krucho
jasnością tocząc spłynął jak łódka

dwaj ludzikowie schodek za schodkiem
zeszli ostrożnie bardzo powoli
jeden był smokiem z potężnym młotkiem
a drugie jędzą z miotłą z fasoli

zadrżała w strachu potem oblała
pomimo mrozu w lekkiej kapocie
masz panna wybór ryknęła baba
kosmos lub nierząd i życie w błocie

dajcie pomyśleć nie tak od razu
wiem patologia w mojej rodzinie
swoje zrobiła lecz z OPeeSu
obiad mi jutro przepadnie zginie

była socjalna środowiskowa
zna ma niedolę i brak gotówki
gadżety tylko pilnie pochowam
jesteście może z obyczajówki

niedawno miałam nawet komórkę
lecz zamieniłam na wolumenie
dali mi za nią z lumpeksu kurtkę
beret szaliczek but po przecenie

kupcie ode mnie paczkę zapałek
na moją cnotę czyha kot w butach
Pinokio ciągnie mnie na gorzałę
nie jestem przecież taka zepsuta

smok mlasnął paszczą uniósł swój młotek
jędza z wrażenia machnęła miotłą
a to ci łotr ten skromny kotek
mówisz nastaje na twoją godność

tak! zachlipała i mi nasyła
swoja rajfurkę królową śniegu
co ja mam zrobić by być szczęśliwa
mieć na opłaty żarcie w talerzu

nawet Kopciuszek uległ pod presją
że już nie wspomnę nic o królewnie
do dziś się głowią kto ojcem dziecka
nie chcę tak skończyć chlipnęła rzewnie

nie mam przyjaciół nie mam rodziny
znikąd pomocy znikąd ratunku
ścigają banki raty terminy
nawet stałego nie mam meldunku

Czerwony Kaptur pożarł mi pieska
Rybka nabrała a tak prosiłam
siedmiomilowe buty u szewca
i nie odbiorę nie zapłaciłam

wsiadaj na statek rzekł smok wzruszony
od dziś ci będę ojcem i wujkiem
a Baba Jaga sypnie mamony
zrobimy z ciebie dziecko burżujkę

brrrum brrrum zawarczał statek kosmiczny
z trzaskiem zamknęły się białe drzwiczki
i ulecieli nad brud uliczny
wprost w Twardowskiego czułe uściski


Smok i owieczki


Jako kraina długa szeroka,
powszechnie znano wyczyny smoka;
swe kręgi wpływów ciągle poszerzał:
pieczara, zamek, wysoka wieża.

Kiedy rozwierał paszczękę gada,
stadami drobnych owieczek władał:
Niejedna w ciasnym skromniutkim kojcu
myślała o nim jak o swym ojcu.

Często objawiał ponure lico
i każdej radził: Zostań dziewicą!
Piętnował te, co noszą się modnie;
mawiano o nim, że zieje ogniem.

Wciąż na pastwiska urządzał wyjazd
i kazał nocą słuchać radyja,
stada owieczek trzymał pod strachem,
a że meloman, witał maj – Bachem!

Gromadził korce dukatów pełne,
doił owieczki i strzygł z nich wełnę,
a potem z dumnym marsowym czołem,
puszczał bezbronne, chude i gołe.

Kiedy wygłodził do cna owczarnię,
było wiadomo, że skończy marnie.
Aby się pozbyć złego jaszczura
ukryto wilki w baranich skórach.

Choć walczył dzielnie, z wielkim impetem,
miał armię zwaną ciepłym beretem,
zmogło go wreszcie liczne pogłowie:
Został pożarty przez stado owiec.

Wprawdzie zgromadził dukatów krocie,
lecz wkrótce zginął w dziejów pomroce.
bo chociaż owce zamorzył głodem,
nigdy nie wnikał, co jest pod spodem.


Dziewczynka z zapałkami


W zimowym mroku drzemie świat biały;
na niebie księżyc, wóz duży, mały;
tam gdzie z bogactwem miesza się bieda,
dziewczynka pragnie zapałki sprzedać.

W cienkim ubranku, kusej sukience,
zapałką grzeje dłonie zziębnięte.
Bacząc uważnie, by się nie sparzyć,
dojrzała oddział królewskiej straży.

Miesza w kieszonce grosiki miałkie;
pokornie prosi: kupcie zapałkę.
Mam towar dobry i bez fuszerki;
są zapalniczki i fajerwerki.

Rycerz odchylił dumnie przyłbicę
i szorstko spytał: Czy masz gaśnicę?
Król właśnie wydał znów rozkaz nowy,
o środkach palnych i wybuchowych.

Dziś dzień monarchii ustanowienia.
Jest zakaz handlu oraz kupczenia.
Czy od utargu płacisz daniny?
Król cię ukaże za twoje czyny!

Dziewczynka na nich spojrzała krzywo:
a gdzie tu prawość i szczodrobliwość?
Wszak król obiecał w tronowej mowie,
wspierać najsłabszych, biedzie zapobiec.

Racja dziewczynko, lecz siły wrogie,
chcą pod monarchię podłożyć ogień!
Każdy lojalny poddany słyszał,
o koalicji rudego lisa.

Zwijaj swój stragan, o nic nie pytaj;
jedziemy gości królewskich witać;
na jubileusz stu lat z okładem,
król dziś wydaje wielką biesiadę.

Dziewczynka patrzy zmęczonym wzrokiem,
w świat pałacowych ogromnych okien;
tam gdzie zwalczają fałsze i draństwo
oraz fetują tanie p(ij)aństwo.


Baba Jaga


gdzieś w pewnym lesie
na końcu świata
jak gminna wieść niesie
od wieków ta sama

w maleńkiej chatce
na kurzej stopce
jakby nie patrzeć
wiodła życie proste

Baba Jaga co serce
z piernika miała
chcecie to wierzcie
mieszkała sama

aż razu pewnego
Jaś z Małgosią puka
aż dudni echo
taka z niego sztuka

a że w jedności siła niespożyta
zdominowali Jagę
nikt się jej nie pytał

młodzieńczą energią
wypłoszyli kota
dziwne znaki kreśląc
ot kolejna psota

sieć magii rozpięli
strasząc biedną Babę
tak że mimo chęci
i przez serce słabe

uciekła gdzieś w głuszę
by mieć święty spokój
śmiechu nie wymuszę
więc mnie tu nie strofuj

czytelniku drogi
nie czekam na baty
za pas biorę nogi
światła już pogasły
pękły bajki nici
nic nas nie zachwyci


Dziewczynka z zapałkami (2)


W zimowym mroku drzemie świat biały;
na niebie księżyc, wóz duży, mały;
tam gdzie z bogactwem miesza się bieda,
dziewczynka pragnie zapałki sprzedać.

W cienkim ubranku, kusej sukience,
zapałką grzeje dłonie zziębnięte.
Bacząc uważnie, by się nie sparzyć,
dojrzała oddział królewskiej straży.

Miesza w kieszonce grosiki miałkie;
pokornie prosi: kupcie zapałkę.
Mam towar dobry i bez fuszerki;
są zapalniczki i fajerwerki.

Rycerz odchylił dumnie przyłbicę
i szorstko spytał: Gdzie masz gaśnicę?
Król wydał rozkaz zupełnie nowy,
o środkach palnych i wybuchowych.

Dziś dzień monarchii ustanowienia.
Jest zakaz handlu oraz kupczenia.
Czy od utargu płacisz daniny?
Król cię ukarze za twoje czyny!

Dziewczynka na nich spojrzała krzywo:
a gdzie tu prawość i szczodrobliwość?
Wszak król obiecał w tronowej mowie,
wspierać najsłabszych, biedzie zapobiec.

Racja dziewczynko, lecz siły wrogie,
chcą pod monarchię podłożyć ogień!
Każdy lojalny poddany słyszał,
o koalicji rudego lisa.

Zwijaj swój stragan, o nic nie pytaj;
jedziemy gości królewskich witać;
na jubileusz stu lat z okładem,
król dziś wydaje wielką biesiadę.

Goście królewscy piętnują draństwo,
gościewscy chwalą tanie p(ij)aństwo.
Dziewczynka śpiesznie opuszcza rynek;
bieży pod pałac zrobić zadymę.
 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19075
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-12-28, 17:36   

Zgodnie z harmonogramem konkursu zebrałem nadesłane prace konkursowe.
Proszę nie komentować w tym temacie a w temacie głównym:
http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=3713
i tam jeszcze do końca roku nadsyłać kolejne bajki, które będę dokładać do zbiorczego tematu.
Pozdrawiam i życzę weny do kolejnych propozycji. :)
 
 
Fred 
Przecherus Fredny


Wiek: 71
Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 5016
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2009-01-14, 08:16   

Leszek Wlazło napisał/a:
Zgodnie z harmonogramem konkursu

Cezarze, a może by ten link z głosowaniem pokazać jakoś na wierzchu, żeby był lepiej widoczny? wtedy konkurs wzbudzi większe zainteresowanie i glosujących będzie więcej?
Ave! :)
_________________
Wiersz jaki jest, każdy widzi.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » INFO » Dział informacyjny » Konkursy zakończone » wiersze nadesłane na konkurs: znane bajki na opak


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo