Gdybym mogła zrozumieć
czemu mi zezwalasz na zamknięcie duszy
gdybym mogła dotrzeć do jądra
poznać przyczynę
zamysł
Może chętniej czepiałabym się skał
a tak, zostawiasz mi cały wrzątek
niezgody na siebie
a już było widno
byłeś cukrem, poduszką pod głową
naciągałeś bladą herbatę minut
kleiłeś rozbite dzbany zatrzymując ciecz
wyciekła mi cienka strużka
nić po nici
Wszak jestem tylko
Twoim doskonałym utworem
który obrałeś z nut, jak pomarańczę
daj mi więc ogon komety
brewiarz na drogę jeśli się spoganię
i świetlistość chwili
bym mogła na powrót
złączyć muzykę ze słowem