Z epizodów świat się składa,
a w nim życia chleb powszedni.
Twoje w moim moje w twoim
wraz z dobrocią dom sąsiada,
i miłością którą zbroisz
rany słów, też niewybrednych,
nie raz gorzkich lecz prawdziwych,
z woli bycia wśród szczęśliwych
chleb powszedni, dzień powszedni.
Świat i dzień, za jednym drugi
układają nić w okręgu słońca,
gdy im mało poszerzają nici
w nowy, wielki świat bez końca -
ostra szpilka balon tnie
lądujemy znów na dnie
i budując nowe zbroje
orka w czerni, pośród bredni
niepochlebni my, powszedni.
Dłonie w brudzie troski wzrok
gwiazd sięgają dług i cień
miarą inny czas unosi -
tu centymetr metrem tam
a wiek ma mniej niż sto lat.
I nie pytaj skąd to wiem,
bo mając wiedzę niejedni
w stosach własnych ksiąg ginęli
chlebem solą dnia chwalebni.
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Hej, hej Witoldzie. Nie widziałam, że rymujesz.
Wiersz się podoba. My powszedni i codzienni ... Więc rutyna, powtarzalność i zwykły bieg życia.
Takie jest życie. Nas powszednich
Ładny, niebanalny i rytmiczny wiersz Witku. Jedynie wydłużone wersy drugi i trzeci drugiej strofy, ale przede wszystkim siódmy wers trzeciej strofy, który jako jedyny zaczyna się sylabą nieakcentowaną nieco zaburzają rytmikę wiersza.
Głęboki wiersz o wzlotach i upadkach, o naszych małych apokalipsach. Upadamy i znów zbroimy się. Witku dostrzegasz kruchość każdego z nas, to dobrze. Przeczytałam z przyjemnością o nieprzyjemnych sprawach.
Wiersz z ubiegłego roku, ale nie było dlań miejsca w Zbiorze siedmiu dekad, a i tutaj jakoś zapisać się nie dał. Zatem, miast w koszu, wylądował na PS-ie..., po okresie kwarantanny na Fb.
Dotyczy mnie i nie dotyczy, bo przede wszystkim tych kłamczuchów, którzy w myśl zasady - kto da więcej - omc na bezdechu gnali po prezydencki laur. Mnie w innej kategorii, ale jednak.
Elu, tak - jeden do jednego. Bo wiesz, jam nie poeta jeno wierszokleta. Ot, taki na przyczepkę...
Leszku, jak wiesz daleki jestem od hołdowania kanonom. Wszelako każdą Twoją uwagę odnotowuję skrzętnie i staram się o tym pamiętać; bardzo często pomaga. Lecz niestety, brak konceptu i niedostatek woli, wpisują się w kanwę grzechu. Przyczyną, jak zwykle pośpiech. - Zgadzam się z Tobą, mea culpa... Aliści, znajoma aktorka przepięknie to czyta (sztuka czytania zstąpiła nad sztukę pisania).
Beatko sporo wiesz o wielu moich wzlotach i upadkach. Jestem między Wami (i przy Maryni) tylko dlatego, że wszystkie wzloty umiejętnie zapisywałem w sobie, upadkami obdarowując bliźnich (nawet wtedy, gdy bardzo bardzo tego nie chciałem. Bywało, że im bardziej nie chciałem, tym ciężej raniłem).
W zachwycie nad Twoim zbiorkiem, już teraz rezerwuję kupno ośmiu, a na priw podam Ci, jakie dedykacje masz wpisać.
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk