Powszedni przechodnie są jak słup bez cienia
omijasz bezmyślnie patrzysz beznamiętnie
nigdy nie notujesz w myślach twarzy, oczy
ich niewidzialne jak błękit przeźroczy -
sam sobie się dziwisz choć notujesz skrzętnie
w zadyszce gonitwie spiesząc bez wytchnienia.
Kalendarz dostojnie, choć też beznamiętnie
notuje w samotność każdy krok twój skrzętnie;
dwieście lat w przyjaźni z pomnikiem co pod nim
tylko dąb ten w parku w alejce przechodniów.
wk.18.01.25
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Gdy już myślę że wszystko zapisałem zjawiasz się powszednie i specyficzną formą zapisujesz słowa.
Tyle już czasu zeszło a tak mało wiem o pisaniu.
Jak o dębach w parku.
Z przyjemnością L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "
No pięknie, zgrabnie i mądrze. Nie uważasz, że ta powszedniość bywa udawaniem obojętnosci, bywa formą dystansu do drugiego człowieka, bywa też pustką jakbyśmy my ludzie nie umieli żyć tylko wegetować? Przykre.
Bardzo mądry wiersz, bardzo dojrzały. Pięknie tutaj i refleksyjnie. Tyle się ciśnie na usta, ale Beata już o najważniejszym powiedziała. Z przyjemnością poczytałam. Pozdrawiam.
Gdy już myślę że wszystko zapisałem zjawiasz się powszednie i specyficzną formą zapisujesz słowa.
Leo piękne jest to, co przed czytaniem się pojawia: zaskoczenie, zadziwienie, że można jeszcze tak opowiedzieć, że jeszcze w człowieku/poecie nie wszystko odkryliśmy. Czytając Wasze wiersze właśnie tak mam i myślę sobie ''Boże, jakie ogromne talenty dałeś tym ludziom"