Odebrali ci mateczko, słowa, co były jak dzwon,
podeptali wątłe ciało, ciężką kolbą dali w skroń,
rozebrali aż trzy razy, raniąc po kryjomu,
a ty słaba i zgwałcona, nie wołałaś — pomóż.
Odebrali ci mateczko, godność, cześć i pamięć,
obolała wstałaś z kolan, niosąc piekła znamię.
Odrodziłaś się w ciemności, odkarmiłaś ludzką krwią,
wyruszyłaś naprzód, silna, mimo wielu mąk.
I stanęłaś prosto matuś, twarzą z nimi w twarz,
i odważnie wypleniłaś, wszystkie z obcych nazw.
Nim odeszli, jeszcze ciało plugawili słowem.
Czy to była niemoc, matuś, czy bluźniercza spowiedź?
Parafraza utworu K.K. Baczyńskiego (Elegia o chłopcu polskim)
hm, z obcą mi w tym temacie miłością mówisz. Bolesnej prawdy dzwonki uruchamiasz, ale te, bezgłośne, pogubiły serca. Czytam, czytam i w zdrobnieniach ginę...
Chyba w kiepskim nastroju dziś jestem, przepraszam,
witekk
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Tetu brawo brawo brawo, należą CI się ukłony, za talent, za kunszt, za temat trudny a poprowadzony idealnie.
Jeśli masz jakiś swój tomik wierszy, chętnie kupię. Staroświecka jestem i wolę papier od ekranu.
Beatko, dziękuję za słowo, miłe słowo. Może Cię rozczaruję, a może nie:) Nie mam tomiku. Pisanie to bardziej hobby, bez parcia na papier. Swój udział ograniczyłam do kilku antologii i to jest mój sukces:)
Ale nie zostawię Cię z niczym;) Szczegóły na priv. Pozdrawiam serdecznie.