Znów się lipiec rozpachniał miodnymi lipami,
do gałęzi przyciągnął rój pszczelich robotnic –
te zbierają w skupieniu najsłodsze nektary,
później w ulu przekształcą je w miód jasnozłoty.
Słońce brodzi po niebie, buszując w obłokach,
w chowanego się bawi z najbliższym, pierzastym,
krągłą głowę ku górze słonecznik wyciąga,
spośród zbóż wyglądają kąkole, bławatki.
Mija sezon truskawek, czereśnie się kończą,
ale wiśnie już kuszą kolorem burgunda,
niechaj będą mi dzisiaj dla uszu ozdobą,
gdy wieczorem na spacer do sadu się udam.
Cieszy pora słoneczna i piegi na skórze,
wonie, barwy, którymi świat wokół się mieni.
Drogie lato, pozostań tu z nami na dłużej,
nie rozpływaj się w deszczach ponurej jesieni.