Ziemia żyzna płodzi łodygi grube i twarde, pędy i kłącza
- popiersia kwiatów na łanach,
a korzenie wrosłe w grunt wodospad nasącza.
Góry szerokie, szczytami wysokie sięgają błękitu i bieli.
Górski wiatr rześki wypełnia płuca, rozbudza życie,
a włosy zatapia w halnej kąpieli.
Stopy pielgrzymie ucichają pod głową modrzewi - cisza kamienna.
,,Na śmierć nie ma co czekać. Już teraz odpocząć czas."
Ludzkie, jasne oko się mieni, a twarz żywa, czerwienna.
Blisko wód źródlanych, w ciepłym uścisku żywej zieleni,
gdzie drzewa piętrzą się ciężkie, skały uchowały się lite,
zaczął skwierczeć tan czerwonych płomieni.