samotnym igłom w stogu czasu
zetknięcie przeczy niemożliwym
różnoimienne przyciąganie natur
z najdalszych krańców dopomaga bliży
w tworzeniu wyrwy w czasoprzestrzeni
by równoległe nie mogły się przebić
zaledwie mgnienia rozświetlają blaskiem
potrafią stroić unikalne jutra
czasami ogień równie nagle zgaśnie
słodycz czy niesmak przysiada na ustach
aby po chwili dłuższej czy krótszej
pójść w zapomnienie nowe dzisiaj upleść
bogatsi kształty tworzymy na kowadle
z trudnej materii wykuwamy piękno
intercyzami próbujemy zastrzec
by nic nie utrudniało tętnom
właściwym żarem wypełniać struktury
nim nie zanikną w objęciach kurtyn
Jak dla mnie wcale nie ulotne, lecz bardzo konkretne, interesujące, nabrzmiałe przemyśleniami, ale jednocześnie poetyckie. Z tym, że wyrwy w czasoprzestrzenie wydają się być po to, aby równoległe czasoprzestrzenie vel światy (teoria Deutscha - Everetta) mogły się przebić.
Jak dla mnie wcale nie ulotne, lecz bardzo konkretne, interesujące, nabrzmiałe przemyśleniami, ale jednocześnie poetyckie. Z tym, że wyrwy w czasoprzestrzenie wydają się być po to, aby równoległe czasoprzestrzenie vel światy (teoria Deutscha - Everetta) mogły się przebić.
Masz rację w swoim wnikliwym wywodzie, ale zauważ, że poznanie kogoś "wyrywa" jego osobę z możliwości poznania i stworzenia odmiennej rzeczywistości, w której mógłby iść przez życie z kimś innym. Taki to paradoks naszego życia.
Zaczytałem się bo już dawno nie Leszkowałeś tutaj po swojemu.
Całość jak zawsze ale szczególnie ostatnia strofa a wyjątkowo - utrudnianie tętnom.
Sam nie wiem z jakiego powodu.
Ot wpadło.
Z uznaniem L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2023-01-09, 22:37
Dzięki bogatemu słownictwu i wyszukanym metaforom Twój wiersz o odnalezieniu się dwojga ludzi i ich wspólnym życiu staje się niemal hymnem na cześć miłości.
Serdecznie pozdrawiam Was oboje.
zwyczajna.jpg
Plik ściągnięto 3 raz(y) 216,93 KB
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Zaczytałem się bo już dawno nie Leszkowałeś tutaj po swojemu.
Całość jak zawsze ale szczególnie ostatnia strofa a wyjątkowo - utrudnianie tętnom.
Sam nie wiem z jakiego powodu.
Ot wpadło.
Dzięki bogatemu słownictwu i wyszukanym metaforom Twój wiersz o odnalezieniu się dwojga ludzi i ich wspólnym życiu staje się niemal hymnem na cześć miłości.