Pierwszy raz
kochaliśmy się w szpitalnej windzie
mieliśmy wyjść na spacer po rozpakowaniu
fantów w postaci tony słodyczy
paru kulek pomarańczy
i twoich magicznych ust
Podobała mi się ołówkowa sukienka
w kolorze dojrzałych
węgierek z kopertowym dekoltem
Bieliznę ściągnął mi dwoma słowami
chwiejąc się na jednej nodze
przywołano windę na parter
wjechałam na szczyt
zanim otworzyły się drzwi
Kierunki kierunki w światach wyobraźni
poddanych pragnieniom
a ja tylko krwi do przetoczenia
pragnę
jednak
pozostawię cię przy życiu
do następnego razu
Windą po schodach byle upadać w górę
nie utoczę zbyt wiele
nakarm mnie znów