Wiersze rymowane to nie tylko charakterystyczne dla nich umiejscowienie rymów w klauzulach. Takie wiersze, to ogromne bogactwo form poetyckich, które powstawały przez wieki z zabawy słowem i poszukiwań coraz to innych środków poetyckiego wyrazu. Poznawanie technikalii może być znakomitym sposobem do poznawania poetyki wiersza rymowanego. Wiele lat temu wynajdowałem w Słowniku terminów literackich (autorzy: Michał Głowiński, Teresa Kostkiewiczowa, Aleksandra Okopień-Sławińska, Janusz Sławiński), różnych rodzajów zrymowanego słowa i następnie próbowałem napisać wiersz w nowopoznanej formie. Poniżej wkleiłem kilka takich prób.
Chwile mijają, rozbudza emocje
zapis kolejno kończonych rozgrywek.
Moment przybliża radości podniosłej
finał podliczeń.
Tkwimy w amoku pozornej rozwagi.
W karty wpisane opary hazardu
mogą stateczność dobitnie porazić,
wtopić lwi pazur.
[05-05-2006 r.]
napisane Sestyną
Powabna odsłona
Cień niepewności oblany rumieńcem,
w drżącym dotyku migoczącej świecy,
z wolna obnaża, pożądania pełne,
kwieciem pachnące, co je atłas pieścił,
uczty miłosnej smakowite grona.
Muślin koronek u stóp piękna opadł.
[11-04-2006 r.]
Akrostych
subtelna panienka
Niepostrzeżenie bocznymi ścieżkami
Aleją w parku wytapiając zimę
Dziewczęca postać w odzieniu jaskrawym
Emocje budząc kolorowym świtem
Szła lekkim krokiem z uśmiechem na twarzy
Z oddali świergot pojedynczy słyszę
Łagodny wietrzyk potrąca gałązki
A ciepłe tchnienie ośmieliło pąki
Wszystko się zmienia zielenią pokrywa
I chęć do życia rozbudza w przyrodzie
Olśnione oczy promienieją w iskrach
Słońce przegląda się w tafli jeziornej
Niechciane smutki zatopmy z marzanną
A nowe siły niech nigdy nie słabną
[24-03-2006 r.]
Vilanella
przebudzenie
niby przybyła lecz próżno jej szukać
nie zawitała pod strzechy promiennie
hula po polach śnieżna zawierucha
stąpa nieśmiało po puchu dziewuszka
nasyca wonnym zapachem powietrze
niby przybyła lecz próżno jej szukać
ślad pocałunku przemyka po ustach
okruch słoneczny uśmiechu garść niesie
hula po polach śnieżna zawierucha
zmarznięte chęci wiatr lekko porusza
wiosna przywraca postrzeganie świeższe
niby przybyła lecz próżno jej szukać
z wolna powraca przedzimowa buta
wzrok coraz bystrzej penetruje przestrzeń
hula po polach śnieżna zawierucha
mimo że mrozy zimą jaźń zasnuta
sądziłem z tchnienia że przyszła nareszcie
niby przybyła lecz próżno jej szukać
hula po polach śnieżna zawierucha
[23-03-2006 r.]
malajskie Pantum
Nieskończoność
Nie ma początku i końca nie widać,
tajemnym splotem zmysłowo pobudza,
powraca śladem, periodem przepływa,
wije się skręca ślad wstęgi Möbiusa.
Tajemnym splotem zmysłowo pobudza,
drżącym szelestem pragnienie podsyca,
wije się skręca ślad wstęgi Möbiusa,
do zatracenia wspina się po szczytach.
Drżącym szelestem pragnienie podsyca,
wiruje ziemia, z nią wszystko dokoła,
do zatracenia wspina się po szczytach,
jęki w rozmowie zastępują słowa.
Czas nie śmie płynąć scalając dwa w jedno,
nie ma początku i końca nie widać,
jedynie chwilę pozwala odetchnąć,
powraca śladem, periodem przepływa.
[22-03-2006 r.]
Triolet
Jedynie tak
Dzięki czarodziejskiej różdżce,
życie mogłoby być lepsze,
świat się biedy mógłby ustrzec.
Dzięki czarodziejskiej różdżce,
zimy mogłyby być krótsze,
szczęście by płynęło deszczem.
Dzięki czarodziejskiej różdżce,
życie mogłoby być lepsze.
[20-03-2006 r.]
napisane Tetrastychem zrymowane Dysonansem
dysonansem
bicie zegara dochodzi z ciemności
z wolna poranek czyści z mroku niebo
może ze świtem zmęczenie popuści
uśmiech łagodzić będzie lico słabo
troska o jutro sen przegania z oczu
ponure myśli rozsadzają głowę
leje się gorycz wewnętrznego płaczu
życiem steruje ramię losu mściwe
[21-01-2006 r.]
napisane Tercyną
Na czarno-białym podłożu
Król wraz Królową w otoczeniu świty,
armii zaciężnej najwierniejszych pionów,
w bój wyruszają. Rżenie koni słyszysz?
W rześkim powietrzu porannego chłodu,
gońców gromada mknie między wieżami,
wśród dzikiej wrzawy bitewnych odgłosów.
Giną poddani, już nie mogą zbawić,
władców krainy, w której życie wiedli.
barwią podłoże liczne, krwiste plamy.
Gra pełna myśli, zwrotów akcji częstych,
rozpalająca pozornie spokojnych,
wciągając magią, niespełnieniem dręczy.
[30-10-2005 r.]
Sonet włoski
Dotykając sekretów
Ostatnie białe ptaki, kreseczki na chmurach,
z mgielnym cirrostratusem, pożegnały lato.
Lekko, majestatycznie, z przynależną krasą,
skłoniły się jastrzębiom, w cieniu cumulusa.
Poszukam ich nad granią, w niedostępnych wzgórzach,
gdzie wysmagane halnym, nad wzorzystą szatą
zboczy utkanych pędzlem, krajobrazy znacząc
sfruną, nim je dopadnie jesienna szaruga.
Co gna tych śmiałków w nieba rozszalałe tonie,
w wichry łamiące świerki? Na kruchej łupince
stawia czoła przyrodzie, pan przestworzy – człowiek.
Zwierając się z naturą coraz mocniej klinczem,
czy wydrze tajemnice, triumfalnie powie:
rozpoznałem dziś twoje, głębie bytu wszystkie.
[26-09-2005 r.]
Limeryk
Dobitnie
Jegomość Mądry z Dolnego Pcimia,
Ślązaka spytał, co to jest żymła?
Tenże zdziwiony,
klepnął w zad żony.
Z nią dobrze czuje się szynka.