gdy w towarzystwie każdy w swej dłoni
trzyma pucharek szkło lśni i dzwoni
choć pierwszy toast jakiś bez smaku
tak się zaczyna żywot pijaków
pójście wieczorem z lubą do łóżka
wielki dylemat to dla leniuszka
w butelce mieszka szczęście swawola
niestety rozpacz też i niezgoda
pierwszy pijemy zawsze na zdrowie
drugi na humor panie panowie
z trzeciego psotny chochlik wyskoczy
procentem rozum zręcznie zamroczy
z kolejnym kończysz myśleć rozsądnie
o jakże błogo i jak swobodnie
po piątym płaczesz żalisz nad sobą
albo agresją zaprzątasz głowę
w szóstym sam szatan siedzi wcielony
pięknie czaruje już wyszkolony
tylko on jeden ciebie zrozumie
przyznaje rację jest sobowtórem
gdy do siódmego siły wystarczy
jesteś kolegą diabła szubrawcze
wiedzie do domu w znajome progi
ale człowieku tyś już stracony
zanim kieliszek chwyci twa ręka
pomyśl przez chwilę i zapamiętaj
picie wybierasz zdecydowanie
a co z rodziną twoją sie stanie?
"po kieliszku pierwszym jest mi lepiej
po kieliszku drugim humor mam
a po trzecim wołam wódzia krzepi
a po czwartym wszystkich wokół znam" - słowa piosenki biesiadnej
Dziękuję WSZYSTKIM razem i każdemu z osobna
...wiecie co...ja zawsze myślę, że jest dla tych ludzi nadzieja.
Nie tylko dla rodzin zgnębionych, przerażonych często - ale i dla samych "chorych".
Najgorsi są tzw "przyjaciele od kieliszka"
Tyle, że coraz bardziej obserwuje sie zjawisko "picia anonimowego".
Obserwuje panów, po których nikt by sie nie spodziewał, że kupują np: dwa piwka i piersióweczkę - idzie taki do domu...niby nikt go nie widzi, ale...a co z rodziną.
Co najgorsze to fakt, że do kieliszka coraz częściej zaglądają kobiety.
To już tragedia do którejś potęgi.
Sorry za offtopic...mam nadzieję, że mi się tym razem nie oberwie!