Leszkowe wiersze oprócz swoistej specyfiki - mają duszę , ale to taki ewenement dla nas czytelny i oczywisty jak to, że słońce wstaje na wschodzie, pomijając kwestię rodzaju zastosowanych rymów i formy wiersza - jak najbardziej prawidłowej dla tegoż gatunku poezji..Ale nie wszyscy mają świadomość, że istnieją i takie być może dla niektórych zbyt trudne do pojęcia diamenciki wśród oczywistości paciorków..
czas posypał srebrnym brokatem
małego chłopca w zbyt dojrzałym ciele
epigon bez wstydu wzrusza się i płacze
w rozkroku pomiędzy ziemią a niebem
...
kiedy upada podnosi go wiara
potężniejsza od tych co znane
na ile go starczy jeśli przywykł szastać
kto nad zapaloną świecą powie amen
Leszku, czytam jak credo, lub podsumowanie i dobrze się czyta.
Jedno małe pytanie:
czy zamiast "na ile go starczy" nie miało być "na ile jej starczy"?
Z jakiegoś powodu czytam ten wers w odniesieniu do wiary a nie podmiotu wiersza. Prawdopodobnie się mylę ... To on-nikt pewnie sobą szasta, trwoni i stąd go . Czy tak? słonecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E