w rękach liter światło rośnie
pęcznieje ku mnie
jak wczorajszy deszcz
jest to co przyjdzie
czego jeszcze nie ma
co istnieje
i to co nigdy nie przyjdzie
to co przychodzi odwiedza domy
jest zimne i gorące
zdrowe i chore
czasem wypasłe pod obcym
sklepieniem
to czego jeszcze nie ma
jest liściem wiosennym i wężem
podobne do namiotu
w chwili burzy
to co istnieje
jest słowa przetrwaniem
śpiewem krwi w pieleszach
milczenia