Cóż ..cała prawda smutna prawda podana w różańcowym sosie ..ozdobiona krzyżem i pewnością przemijania ..
I choć to prawda to za ten smutek co to w duszę go Nineczko wgniatasz ...Leo bije ci wielkie brawo ...
Smutek też może być piękny czego przykład mamy powyżej .
Z uszanowaniem L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "
Dziewczyny nie wiem co zastosować skoro to wiersz bez interpunkcji...
Jeszcze mam taka małą prośbę:
Cytat:
gdy duchem świętym już napełniony
kontynuacją znaku z chrzcielnicy
nie mam nic na"zastąpienie tej kontynuacji - jak to zmienić, poprawić - czy zostawić jak jest?
Leo - uściski, dzięki za komentarz i chwilę refleksji
Tak mi się to napisało w kilka godzin po pogrzebie.
Nasze życie to tylko krzyże, od tego na chrzcie po...ten ostatni na cmentarzu
spleciony z koralików, nanizanych przez nasze dobre uczynki!
gdy duchem świętym już napełniony
kontynuacją znaku z chrzcielnicy
idziesz w świat szukać męża lub żony
krzyżem na czole znaczą rodzice
hm... zaczelas patetycznie i taki tez jest ciag dalszy.
Całość brzmi jak testament.
Proponował bym troszke unikać zbyt patetycznych słow i takich obiegowych okreslen jak zycie, droga zycia itd. , bo one są powszechnie naduzywane. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
Proponował bym troszke unikać zbyt patetycznych słow i takich obiegowych okreslen jak zycie, droga zycia itd. , bo one są powszechnie naduzywane.
Skoro uważasz, że narodziny, chrzciny, ślub i...ostatni Krzyż są patetyczne - trudno.
W wierszu chciałam przekazać, jak z paciorków dobrych uczynków
od chwili chrztu splatamy różaniec zwieńczony nagrobnym krzyżem!
Pisałam w kilka godzin po pogrzebie (wiem, to niczego nie usprawiedliwia),
ale uważam, że "poleciałeś" sobie zbyt surowo i nie wgłębiając się w treść!
Ale no cóż jednemu córka...drugiemu teściowa!
Nie musi się podobać...
a tak btw. jak Ty byś to widział...
Wolałabym komentarz: ze wskazówką, podpowiedzią - a nie negacją!
Może i jest to swego rodzaju testament - na który pracujemy przez całe życie ...
tyle, że nic nikomu nie zostawiamy.
Jedynie jeśli zasłużymy na pamięć i modlitwę, my otrzymamy!
Skoro uważasz, że narodziny, chrzciny, ślub i...ostatni Krzyż są patetyczne - trudno.
W wierszu chciałam przekazać, jak z paciorków dobrych uczynków
od chwili chrztu splatamy różaniec zwieńczony nagrobnym krzyżem!
Pisałam w kilka godzin po pogrzebie (wiem, to niczego nie usprawiedliwia),
ale uważam, że "poleciałeś" sobie zbyt surowo i nie wgłębiając się w treść!
Ale no cóż jednemu córka...drugiemu teściowa!
Nie musi się podobać...
a tak btw. jak Ty byś to widział...
Wolałabym komentarz: ze wskazówką, podpowiedzią - a nie negacją!
Ależ nie chciałem Ciebie w niczym urazić.
Użyłaś w wierszu dość konwencjonalnyh, powszechnie znanych określeń, takich jak chrzciny, ślub, pogrzeb. Wiem, że czasem pisze się wiersz pod wpływem intensywnych emocji, jakiegoś przeżycia. Czasem wychodzi z tego wiersz bardzo dobry, innym razem słabszy. WArto może taki wiersz napisany na gorąco - po pogrzebie kogoś bliskiego, czy po innym ważnym trudnnym doświadczeniu - odłożyć na jakiś czas i potem go spróbować krytycznie przeanalizować. Właśnie wtedy pojawia się czasem pomysł, czy sposób, jak go udoskonalić. Oczywiście wyraziłem w komentarzu tylko swoje zdanie. Moze komuś innemu Twoj wiersz bardziej sie spodobać niż mnie. Ty go napisałaś i masz prawo go albo zmienić, albo pozostawić takim jaki jest. Nikt Ci tego prawa nie zabierze.
Jak ja bym go widział? No na upartego mógłbym spróbować napisać wiersz na ten sam, czy podobny temat, ale to wtedy nie byłoby Twoje tylko moje. Każdy stosuje inne środki wyrazu, ma inną wrażliwość, inne potrzeby emocjonalne itd. Mogę jedynie podać przykład z własnego doświadczenia, jak kilka lat temu pod wpływem dołka psychicznego (Byłem wtedy bezrobotny) - zainspirowałem się wierszem Bolesława Leśmiana pt.
TRUPIĘGI
Kiedy nędzarz umiera, a śmierć swoje proso
Sypie mu na przynętę, by w trumnę szedł boso,
Rodzina z swej ofiarnej rozpaczy korzysta,
By go obuć na wieczność, bo zbyt jest ciernista -
I grosz trwoniąc ostatni dla nóg niedołęgi,
Zdobywa buty z łyka, tak zwane trupięgi.
A gdy go już wystroi w te zbytki żebracze,
Wówczas dopiero widzi, że nędzarz - i płacze!
Ja - poeta, co z nędzy chciałem się wymigać,
Aby śpiewać bez troski i wieczność rozstrzygać,
Gdy mnie w noc okradziono, drwię z ziemskiej mitręgi,
Bo wiem, że tam w zaświatach mam swoje trupięgi!
Dar kochanki czy wrogów chytra zapomoga? -
Wszystko jedno! W trupięgach pobiegnę do Boga!
I będę się chełpliwie przechadzał w zaświecie,
Właśnie tam i z powrotem po obłoków grzbiecie,
I raz jeszcze - nieraz - do trzeciego razu,
Nie szczędząc oczom Boga moich stóp pokazu!
A jeśli Bóg, cudaczną urażony pychą,
Wzgardzi mną, jak nicością, obutą zbyt licho,
Ja - gniewny, nim się duch mój z prochem utożsami,
Będę tupał na Niego tymi trupięgami!
Ja kierując się własnymi potrzebami wyrażenia negatywnych emocji, sparafrazowałem wiersz Leśmiana, czy można rzec uwspółcześniłem go.
Wyszło mi cos takiego:
Trupięgi
Gdy umiera bogaty wujek, ojciec czy dziadek,
A rodzina przy trumnie oczekuje na spadek,
aby w oczach opinii dobrze wypaść publicznej,
piękną trumnę zakupią, pogrzeb sprawią mu śliczny.
By ich przodek - za życia niedostępny i dumny,
prezentował się dobrze - więc go stroją do trumny.
Ubierają go w kwiaty, kiry, wieńce i wstęgi,
oraz buty do trumny - tak zwane trupięgi.
Zrobić buty do trumny aby ubrać w nie dziadka,
dla fabryki obuwia to nie lada jest gratka.
Można wiele zarobić, a niewiele się traci.
Jednak częściej mrą biedni - bardzo rzadko bogaci.
W gospodarczych realiach nowoczesnej Europy,
na trupięgi bogaczy bardzo mały jest popyt.
Stąd te buty dla zmarłych zalegają niestety
magazyny, hurtownie, oraz supermarkety.
Bezrobotny nie szuka dziś kaloszy wśród śmieci.
Kupi but co na pierwszym mu się deszczu rozleci.
Choć realia unijne dosięgają go twarde,
on przestaje być dziadem, on zostaje kloszardem.
On się cieszy że nowa Europa go kocha.
Że się przed nim rozciąga wszechobecna taniocha.
Bo weszliśmy do Unii! Nie jesteśmy już sami!
I zdobyliśmy rynek tymi trupięgami!
Różne ten wiersz zbierał opinie. Jednym się podobał, innych irytował. Ktoś mi nawet zarzucił, że próbuję uwikłać poezję Leśmiana w jakieś konfiguracje polityczne. To już absolutnie była interpretacja zbyt daleko idąca. Równie dobrze mógłby ktoś powiedzieć, ze gdyby Leśmian dożył naszych czasów to napewno głosowałby na PiS/Platofrmę/ SLD/Samoobronę.... itd (niepotrzebne skreślić),
Nie stawiam tu siebie za przykład, ale próbuję odpowiedzieć na Twoją sugestię, jak to można zrobić. Rozgdałem się jak stara baba, ale skoro domagałaś się komentarza, starałem Ci się wyjść naprzeciw. Zyczę miłej niedzieli. Ja odnoszę się do wiersza, nie do autora czy autorki. Z przyjemnością poczytam Twój wiersz w nowej wersji, czy też inne Twoje wiersze.
Fredzie!!!!!!!!!
Przecież Wiesz, że ja się nie obrażam i wolę prosto w oczy prawdę
(choćby goryczką zaprawiona)
aniżeli pisanie, że się podoba.
Jak napisałam już poprzednio - każdy z nas ma swój punkt widzenia, swój gust,
większy lub mniejszy zasób słów etc...etc.
Znamy się długo i to nie na "Magii Słowa" jesteśmy
Dziękuję i udanego popołudnia i owocnego tygodnia życzę!
Pees.
Niech tam będzie i nic nie wart literacko, ale zostanie jak jest!