Po namysle zmienilem drugą strofę - według mnie najmniej udaną. teraz wiersz brzmi tak:
Pokolenie
Gdy się zwolniło miejsce na scenie,
na przekór naszym dziwnym domysłom,
nadeszło przyszłe nam pokolenie;
spłatało figla: po prostu przyszło!
Chociaż się tego nikt nie spodziewał,
przyszło; w dodatku na domiar złego,
na dumne blaski przeszłości ziewa,
bowiem rodzaju jest nijakiego.
Wykreowało swój blady obraz,
ściszyło gałką dawne etosy;
siły co kwitły dla jego dobra,
i ongiś darły się wniebogłosy.
Na dokonania dawnych pokoleń,
w przeszłość świetlaną spojrzało krzywo,
westchnęło ciężko: o ja chromolę!
Machnęło ręką, poszło na piwo.
uwielbiam Fred, chociaż tak nie potrafię , trafne żartobliwo satyryczne z nutką liryzmu i refleksji i do śmiechu i do płaczu nad czymś co wytyka i rozczula że żal czegoś , bożal
trąci jednak czasem
myśl co w zanadrzach siedzi
czy dzisiaj dajemy igrzyska
czy tylko drwiny z gawiedzi
Fredzie
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta
Czynisz po mistrzowsku to w czym jesteś najlepszy Fredzie .
Z pociechą i radością dla czytelników..
Od czasu twoich lirycznych dzieł patrzę na twój każdy wiersz z innej perspektywy.
I bardzo mi się podoba to co widzę .
Z uszanowaniem
L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "