w zamyślenia się ubiorę
zmyślny obłok
co ze wschodem i z zachodem
smutki płoszą
zaplatają wspomnień chwilę
czułość dłoni
wygładzają gorzki ślad przemilczeń
w zamyślenia otulona
westchnę cicho
pozasłaniam w ikebanie wersów słowa
co z jemiołą wiszą
zróżowione pocałunkiem
w blasku polan
pokonały niepewności bunkier
gdy tak skrywam kolor w zamyśleniu
brak spojrzenia
czy tęsknotę do bliskości gestów
to nie chemia
i z fizyką to niewiele ma wspólnego
choć jak magnes
i jak w górach echo
odpowiadam w zamyśleniu
płynie strumień
omijając wyszczerzone rafy gniewów
w boreasza szumie
w świerszczy nocną porą granie
choć nie ma komina
szeptem zdrapujemy codzienności znamię
Codzienności znamię wygładzone czułością dłoni … czyż nie wspaniały obraz na tle wschodu lub zachodu… Życzę Ci tego Amandaleo najszczerzej i z całego serca !
:) Codzienności znamię wygładzone czułością dłoni … czyż nie wspaniały obraz na tle wschodu lub zachodu… Życzę Ci tego Amandaleo najszczerzej i z całego serca !
Może na wszelki wypadek nie podziękuję Marylko
Ale podziękuję za zaglądnięcie pod moje wersy
w zamyślenia otulona
westchnę cicho
pozasłaniam w ikebanie wersów słowa
Li, że powtórzę za Leszkiem niebanalna treść.
Melodyjny i ciekawy wiersz. słonecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E