jeszcze kiedyś zdążę wszystkiego nie czuć
bywać jak człowiek zwyczajnie pobożny
nie zawieszać łez w bezdusznym powietrzu
nie strugać sęków na kiju przydrożnym
póki co jeszcze mogę roznosić na strzępy
listy zamierzchłe konwaliowym pismem
puszczać czasem parę z niedopitej gęby
i rymem w klarnecie pozawracać Wisłę
roznosić jajka po spróchniałych szczeblach
wystukiwać rytmy policzeniem sylab
znać się na tyle żeby się nie znać
a na salonach tak po prostu bywać
lecz kiedy z życia odcumuję balon
zostanie tylko data na pomniku
i zadziwienie jak to się bywało
z ręką w niejednym zasranym nocniku
ee puenta zmazała mi uśmiech przy czytaniu wiersza, zbyt dosadne no i gdzieś była jakaś "gęba" jeszcze w tekście nie znam się wprawdzie jednak tak właśnie odebrałam
pozdrawiam
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta