panie K może to dziwne ale pana rozumiem
nie drażni mnie już malkontencki ton wypowiedzi
życzliwie podpieram niewidoczną równię
od zadumania włos się panu zmierzwił
czy to być może czyżbym czuł zakłopotanie
kategoryczność bezradnie trzepocze skrzydłami
ty co dla uciechy kręgosłupy łamiesz
nie zauważyłeś kiedy i ciebie ktoś maski pozbawił
obnażony bezradnie jak żółw nóżkami machasz
z oprawcy stajesz się żałosną ofiarą
aby się okryć szukasz pośród wrogów płaszcza
niepewnie przyglądasz się splugawionym twarzom
i mnie jak i Ewie te splugawione coś za mocne się wydaje, ale wiadomo o co chodzi w wierszu no cóż , czasem wrażliwośc się widzi tylko na odległość własnego nosa, wiem że to boli
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta
i mnie jak i Ewie te splugawione coś za mocne się wydaje, ale wiadomo o co chodzi w wierszu no cóż , czasem wrażliwośc się widzi tylko na odległość własnego nosa, wiem że to boli
inny, od dotychczasowych i miło mnie zaskoczyłeś. Bardzo mi się spodobał. Jeśli mogę cos zasugerować, to w ostatniej strofie, niewielka zmiana
Leszek Wlazło napisał/a:
niepewnie przyglądasz się splugawionym twarzom
niepewnie się przyglądasz splugawionym twarzom
Leszku, podpisuję się pod komentarzem Evy
a także pod jej sugestią inwersji, czytałam ten wers kilka razy i ciągle mi się inwersował słonecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E