błyszczała każdą kroplą wmasowywanego szaleństwa
odrealniona świadomość dotykiem przemieniana w ciepło
szukałem nietkniętych śladów i nie mogłem przestać
dalszego ciągu nie podpowiadała przeszłość
dwa śliskie węże zatracały możliwości ucieczki
nieśmiałe delektowanie przeobrażało się w zachłanność
wieczór z początku nieporadnymi ruchami kreślił
kiedy wracali do chwil dominowało słowo bardzo
niewiarygodnym stawało się odkrywanie nowych oblicz
w czytanej po wielokroć ars amandi przybywały rozdziały
niegasnące oczy odbijały płomienie wewnętrznych ogni
ledwo uszczknięty pojemnik o uwolnieniu zawartości marzył
wybacz Pilocie, ale tym razem mnie nie przekonałeś
takie to jest przeintelekualizowano-przeerotyzowane
ale może się mylę - co nie znaczy, że się wycofuję z wersu pierwszego
wybacz Pilocie, ale tym razem mnie nie przekonałeś
takie to jest przeintelekualizowano-przeerotyzowane
ale może się mylę - co nie znaczy, że się wycofuję z wersu pierwszego
Zadaj sobie pytanie Marku o czym jest ten wiersz. Jest kilka fragmentów naprowadzających. Potem zobacz, gdy już będziesz miał klucz w ręce, czy obraz jest mętny i wróć do oceny.