bezsenność zapukała o drugiej trzydzieści
nachalnie wyłoniła się z mroku
szyderczo zapytała dlaczego nie śpisz
drżenie niechcianych myśli mogłem poczuć
próbowałem przepędzić widziadło obrazami
wyrzucić chaos z pękającej głowy
zmorę zadusić gołymi rękami zabić
ciało w objęcia snu ponownie złożyć
ptasi świergot budzący poranek
wraz z szarówką wypłoszył nadzieję
unoszę niewypoczęte słabe
przyrzeczenie pokonania hydry fortelem
Przy zachowaniu doskonałej formy i wszystkich walorów wiersza rymowanego, zmieściłeś całą plejadę odczuć i emocji - od fizycznego cierpienia, przez ironię, zniechęcenie, bezsilną złość... aż do rozbrajającej pointy. Nie pominąłeś uroków natury i przyziemnych, ale dokuczliwych dolegliwości szarego człowieka. A wszystko jedynie w trzech strofkach...
z ukłonem
bezsenność po imprezce jubileuszowej, czy tzw. rozmyślania egzystencjalne???
bezsenność zapukała o drugiej trzydzieści
nachalnie wyłoniła się z mroku
szyderczo zapytała dlaczego nie śpisz
drżenie niechcianych myśli mogłem poczuć
Leszku, byłam że tak powiem "świadkiem" mimowolnym Twojej bezsenności, bo w innych czasach żyję. Wiersz czytałam "na świeżo", już wtedy się spodobał, mimo że hydr nie lubię i to bardzo.
słoneczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
bezsenność zapukała o drugiej trzydzieści
nachalnie wyłoniła się z mroku
szyderczo zapytała dlaczego nie śpisz
drżenie niechcianych myśli mogłem poczuć
Leszku, byłam że tak powiem "świadkiem" mimowolnym Twojej bezsenności, bo w innych czasach żyję. Wiersz czytałam "na świeżo", już wtedy się spodobał, mimo że hydr nie lubię i to bardzo.
słoneczności E