popłynę do małej zatoki
nad głową białe obłoki
tu swą łódkę zakotwiczę
by się ukołysać ciszą-->by się wtopić w spokój ciszę
i rozpalę wnet ognisko
wszędzie cisza spokój czysto-->z kosza wyjmę słodki biszkopt
siądę sobie blisko ognia-->siądę jeszcze blisko żaru
warto mokre ręce ogrzać-->grzejąc dłonie swe pomału
pooddycham czystym tlenem
i zabiorę z rozrzewnieniem
tam do bloku do pokoju
by wspomagał w trudzie znoju
kiść gałązek tej zieleni--> kiść gałązek strojnych w pąki
włożę w dzbanek po nadziei--wstawię w domu w wazon wąski
niechaj mi przypominają-->niech zielenią pokój mają
jak tu pięknie było w maju-->przeganiają z kątów szarość
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza