chwilą natchnienia los swój wybrała
ciężar na barki adoptowała
oj Ninuś , a od strony technicznej są mądrzejsi a ja za głupia, powiem tylko, że nie
mogę się zgodzić z powyższym "ciężar" to chyba niezbyt dobre słowo, a wogóle nie wiem czy matka ma te wszystkie oblicza o jakich piszesz, matka, mama mateńka czy mamusia, ma jedno znaczenie, zawsze jedno, czy będzie teściową , czy mamą czy obcą kobietą a pełniącą rolę matki, zawsze jest wyjątkowa i jedyna , może być wiedźmą i aniołem , to zależy od człowieka, od charakteru ślicznie Cię pozdrawiam
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta
Ninuś zgubiłaś jeden rym....wszędzie masz aabb, a tu :
Ninoczka napisał/a:
tej co nie dane było mieć własnych
w ciszy wieczornej nie mogła zasnąć
chwilą natchnienia los swój wybrała
ciężar na barki adoptowała
pogrubione-brak.
Może coś w tym stylu.....
tej co nie dane było mieć własnych
nie pomagały słów czułych plastry
chwilą natchnienia los swój wybrała
sieroce serca pokochała
??
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Dziękuję Wam serdecznie...
Głupio mi, że mało komentuję
- nie myślcie, że wklejam tylko byście mnie ocenili,
ale wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że...ja nie umiem komentować
czytam sobie dla siebie Wasze utwory i ...rady jakie wzajemnie sobie ofiarujecie
i za to SZACUNEK.
Lidko przytulam...Ty zawsze potrafisz pomóc!
Tylko w ostatnim wersie?????? brak mi słowa by rytmikę zachować
tej co nie dane było mieć własnych
nie pomagały słów czułych plastry
chwilą natchnienia los swój wybrała
Nino - powiem wprost , napisałbym nowy wiersz , ten nie jest dobry.
Temat jest tego rodzaju, że wymaga sporego ładunku uczuciowego, klimatu wzruszenia, pewnego sentymentalizmu, może zadumy, a wybrana przez Ciebie forma rymowania typu aabb pasuje ( poza dłuższym 13, 14-to sylabowym wersem) raczej do wiersza swobodnego, przyśpiewki. Zastosowanie jej tutaj, w połaczeniu z mnogością rymów gramatycznych, głównie czasownikowych + jeszcze słowa typu mamuśka , wyfruwa, teściowa, skutecznie ten pożądany klimat zabijają .
Lepsza byłaby forma abab, może dłuższy wers, a może nawe wiersz biały.
Wiersz jest zbyt długi, pewne wątki ( wdowiec, teściowa itp) wydają się być tu zbędne,( choć kwestia wychowywanie wnuków przez dziadków jest dość powszechna i ważna, ale w odczuciu dzieci nigdy dziadkowie nie zastąpią uczuciowo rodziców) głównym tematem jest wszak dylemat, która matka zasługuje na więcej miłości czy szacunku, ta która urodzi, czy która wychowa. ( pewnie obie zasługują, ale to konkretna, indywidualne sytuacja określa, która na co i czy bardziej, czy mniej)
No i na koniec - pewne sfromułowania są dość ( hm, jak to napisać )mało poradne, przydałoby im się nieco szlifu.
W konkluzji - lepiej napisać nowy wiersz, bo temat ciekawy i warty rozmyślań.
Na koniec - taka naprędce wymyślona próbka początku:
Matka – lecz której to miano i chwała
bardziej należne, bardziej cenna praca,
czy tej , co w bólach na świat nas wydała
czy tej, co w znoju do życia wprowadza.
zapytam krótko o co mi chodzi
ta co wychowa czy co urodzi
...
tej co nie dane było mieć własnych
nie pomagały słów czułych plastry
...
z uczuć do tego który był wdowcem
wzięła w posagu choć były obce
nie pomyślała młoda panienka
dziś jest macochą choć serce pęka
...
z wielkim oddaniem wnuki wychowa
niestety zawsze tylko teściowa
...
gdy mrok otoczył przeprowadzała
taką w pamięci nam pozostała
...
chwilą natchnienia los swój wybrała
ciężar na barki adoptowała
Ninoczka napisał/a:
Dziękuję...
Wiedziałam, że jest do niczego..
Pozdrawiam
Ninoczka, chyba żartujesz? Jak to do niczego?
Aż się zalogowałam.
Wiersz jest szczery i prawdziwy do bólu. Techniką pisania się przejmować, to jedno, a pisać po prostu sercem, to drugie. Technikę można poprawić, ale czy można poprawić serce?
Według mnie, mimo prostych rymów - ale też, proszę pamiętaj, że ja się nie znam, są tu specjaliści, którzy Ci pomogą i podpowiedzą - wiersz mówi bardzo, bardzo dużo. Taka podróż przez życie matki, która "prawdziwą" matką nigdy nie była. Opowieść o kobietach, które kochają nie-swoje jak swoje, albo jeszcze bardziej. Opowieść o niespełnieniu, o spokojnej rezygnacji, o wielu, wielu uczuciach, które czasem wpychamy na najwyższe półki w szafie, bo się wstydzimy ich okazywania (z jakichś tam powodów).
Wiersz ma brzmienie spokojnej ballady, lub rymowanej przypowieści.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Az tak zle nie jest.
Mnie się podoba koncepcja różnych barw macierzynstwa. Ta macocha, tesciowa itd.
Andante i przedmowcy maja rację, ze forma wiersza trochę banalizuje treść.
Trzeba by probowac dobierac inne rymy, moze inny układ rytmiczny - na przyklad 13 zgłoskowiec, chociaz to trudna forma do pisania. (Przynajmniej dla mnie - po 7 sylabie sredniowka itd). Mozemy w ramach zabawy sprobowac napisac ten wiersz raz jeszcze. Kazdy kto znajdzie czas i ochote moze ten pomysl napisac po swojemu. W pierwszej strofie mama jako mama, w drugiej mama adopcyjna, w trzeciej mama tesciowa, dalej mama babcia itd.
Nie zrazaj sie, bo pomysl mialas dobry.
Ja w Twoim wierszu czuję pospiech. Te rymy czasownikowe itd.
wychowała chciała, płakała, pisała.
Nie brzmi to dobrze.
Mozna jednak sprobowac inaczej i wtedy wiersz będzie ekstra. Powodzenia