To tak na początek ... może to i nieporadne ...może i naiwne... ale moje i chyba to najważniejsze.
Plagiaty
Wszystkie słowa
już ktoś wypowiedział
przede mną
wszystkie wymarzył
marzenia
odkrył pierwiastki uczuć
atomy uniesień...
latać nie potrafię
jestem jak Ikar
skrzydła moje topią się
w blasku świecy
Cóż więc mogę Ci dać...
oprócz kilku
plagiatów?
Okruszki dnia
Za chwilę północ
wędrowny zegar
wybije dziurę w suficie
ostatnim uderzeniem
starego serca
pora na gwiazdy...
Ze stołu
starannie z nabożną czcią
zbieram okruszki dnia
pogubione minuty
skrawki szczęśliwych chwil
z załamań obrusa
wyciągam
zaschnięte barwy
nic nie może się zmarnować...
A Rano...
rano rzucę je przez okno
nie gołębiom a krukom
na pożarcie...
***
Ile jeszcze można powiedzieć
gdy czas kończy się
wielokropkiem...
ile ciszy wykrzyczeć
srebrnym pyłem
na aksamicie nieba
mianujesz mnie
na kolejne urzędy anielskie
a skrzydła utrąciłeś mi wczoraj
biały puch watą topoli się sypie
szepczesz wiosna
i ja znam ten twój uśmiech