Idziesz zwiewna, ulotna z wymarzonych oddaleń,
widzę ciebie półsennie otuloną szalem;
jakby moja i niczyja;
włosy twoje, ręce, szyja;
wyczekana, znajoma i nie znana wcale.
Idę z tobą przez słońce wiośnianą aleją,
gdzie łzy pąków wierzb siwych smukliście grubieją
wszechobecne w jednym czasie;
płyną do nas głosy ptasie,
ku radościom co tylko w marzeniach się śmieją.
Słońce radość kwitnienia obiecuje sadom,
trawa mruga zielenią nieśmiałą i bladą;
podmuch wiosny zamaszyście
przedwczorajsze ruszył liście,
a dwa cienie za nami na ścieżce się kładą.
Promień spoza obłoków śle spojrzenie nam schlebne,
niesie ciepło kradzione poprzez dziurę w niebie;
jasne tchnienie podobłocza
kwitnie blaskiem w twoich oczach;
i przygarniam cię ręką sękatą do siebie.
Nim przed chłodem wieczornym ptak w zarośla się skryje
oswoimy rąk ciepłem, to co było niczyje;
jak zatrzymać cię bezgłośnie,
eterycznie i przedwiośnie
nim odejdziesz myślami otulona po szyję.
bardzo, porwały mnie wersy i wiesz Fredzie, wzięłam Leśmiana do czytania, od dawna nie czytałam , wróciłam z olbrzymią przyjemnościa szczególnie do Aniołowie, oraz szczęście, no i parę innych jeszcze, ale Anioły z całą powikłaną zgrają i ognie podobne do ciszy, i leśmianizmy, tak cudne ,ballada dziadowska czy dziejba, ech,
ostatnio usmysł zajęły wiersze Jerzego Andrzeja Masłowskiego tez polecam , bo są one jak wiatr nieujarzmione, a przy tym naprawdę świetne a tytuł tomiku ," kiedy umiera anioł " haha przy okazji zrobiłam reklame , wybacz proszę, a wiersz no poprostu świetny ,
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta
Ach coś jak Bogdan Smoleń swego czasu:
"Jak kocham to do krzyku
jak kobiety, to bez liku,
jak mam rwać, to rwę garściami,
jak uwielbiam to pasjami."
Piękne dzięki