Nareszcie schody sękate;
potem przedpokój, płaszcz, wieszak;
zaraz zaparzę herbatę:
będziemy słodzić i mieszać.
popłynęłam przez wiersz, do puenty szeroki posyłam uśmiech, lekko i swobodnie słowa się toczą , bez drgań:), aż miło czytać kłaniam się niziutko i serdecznie pozdrawiam
Przedpołudniową sobotą
szczelniej dopinam kapotę
nastrajam spacer twym krokom
i w ślad za tobą się wlokę.
Kiedy podajesz mi rękę
wyczuwam ciepło pod pachą;
a krople deszczu choć miękkie
tłuką nasz wspólny parasol.
Lubię niesforne kosmyki;
szukam w nich liter do wierszy;
kupię ci złote kolczyki
gdy mi się trochę polepszy.
Nareszcie schody sękate;
potem przedpokój, płaszcz, wieszak;
zaraz zaparzę herbatę:
będziemy słodzić i mieszać.
w pierwszej strofie, chyba niechcący przestawiłeś wersy.
przepraszam, że się powtrącam, ale jak Ci sie podoba taki zapis? Pozbyłam się "twe", "twych". Poza tym
sobotą - krokiem to nie rym.
żeby nie było, podobał się
Z zainteresowaniem przestudiowałem Twoją (sic!) wersję.
Z tymi "twymi" masz trochę rację, chociaż "twych włosów kosmyki" jakos wydały mi się chyba lepsze. Z Twego ciepła pod pachą moze bym i zrezygnował, zeby tych "zaimków dzierżawczych" nie było za duzo.
Co do pierwszej strofy, to nie było to przestawienie wersów, ale ja celowo tak napisałem.
Twoja wersja jest logiczniejsza. Najpierw się dopina (raczej może zapina) kapotę, a potem idzie. Choćby za kimś.
Ja napisałem, ze nastrajam sppacer twym krokiem, a potem dopinam kapotę.
Ten brak logiki daje obraz takiego niezdary, czy jak powiadają niektorzy safanduły, który idzie moze i w rozpiętym płaszczu, może i nieco rozmemłany, ale gdy widzi znaną sobie postać, idzie za nią i po drodze dopina tę kapotę, bo i kroku trzeba przyspieszyc, i moze ta osoba zwróci uwagę, ze jestes zle zapięty. Stąd takie podejście.
Dzięki jednak, ze poświęciłaś tyle uwagi i czasu moim wypocinom. Myślę, że na forum dyskusyjnym takie rzeczowe warsztatowe rozmowy jak najbardziej powinny sie toczyć.
Przemyślę Twoje uwagi
Cóż ..
Poznałem już twoje pióro nieco Fredzie i wiem że nawet ty czasami zamieniasz się z satyryka przechery w liryko – romantyka.
Wiersz bardzo dobry
Ale gdybym miał na moment zamienić się w ciebie ( mam nadzieję ze się uśmiechniesz ) napisałbym tak:
Po pierwsze – nie bardzo pasuje mi do klimatu słowo - wlokę ..
Od razu kojarzy mi się to z ciągnięciem czegoś po ziemi a nawet jeśli nie sporo bym dał żeby zobaczyć jak się wleczesz Fredzie zamiast iść .
Po drugie
czuję twe ciepło pod pachą ...- ni jak mi ten wers nie pasuje .
Gdybym się uparł i nie miał bujnej wyobraźni pogratulowałbym ci że czujesz ciepło pod pachą choć w pierwszym bezmyślnym odruchu człowieczym przysiągłbym że pod pachą czuć coś zupełnie innego .
I po trzecie – słodzisz i mieszasz ...zupełnie jak nie ty ..
Udajemy że nie ma tego wszystkiego co na górze ..i mamy świetnego lirycznego Freda .
Sam się sobie dziwię że potrafiłem coś takiego napisać – dobrze że w komentarzu .
Pozdrawiam serdecznie
L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "
Brawo za cały wiersz!
Najbardziej jednak podoba mi się pierwsza i ostatnia zwrotka - słodzenie i mieszanie szczególnie - jakkolwiek by to interpretować