Na rozrosłej garbato lesistej wyżynie,
dumny pałac wieżami w toń jeziorną płynie;
lotnym dziwi się obłokom
potoczyście i szeroko,
dostojeństwo swych murów zatraca w głębinie.
Z jamy tłumnie liściasto dojrzałej zieleni
na promieniach szeroko wynurza kształt z cieni,
rozpościera swe wierzeje,
wilgoć dawnych chłodów grzeje,
by murów ciało nagie w słońcu zarumienić.
Bór przepastny w jeziorze przygląda się sobie,
rybim łuskom promyki dodają wyzdobień;
bo na pluchę i szarugę
drzewa wdzieją suknie długie;
nim je czas ujesienni żółcią i cynobrem.
Ponad brzegiem jeziora z drugiego bieguna,
w płótna życie zaklina Bogini Jeruna;
chłonie oddech leśnej dali,
by go objąć i ocalić
od obłoków przestrzennych do leśnego runa.
Na rozrosłej garbato lesistej wyżynie,
dumny pałac wieżami w jeziorną toń płynie;
lotnym dziwi się obłokom
potoczyście i szeroko,
dostojeństwo swych murów zatraca w głębinie.
to wersy 1-2-5 płynęłyby tym samym rytmem. Podobnie 3-4. Owszem wprowadzamy inwersję, ale nie odbiega ona od charakteru tekstu. Najbardziej wyczuwalne zmiany rytmu widzimy w strofach 2-3-4 w ich ostatnich wersach. Może warto byłoby to zmienić? Pozdrawiam Lirycznego satyryka.
oj Leszku, a mnie się podoba, jedno co to wywaliłabym te " i " z tych wersów"
potoczyście i szeroko,
bo na pluchę i szarugę
by go objąć i ocalić
jeśli się usunie i nie będą brzmiały jak wyliczanki spotęgują znaczenie nabiorą rozpędu, tak mi się wydaje , ale może się tylko zdawać
a te wersy cudnej urody
Na rozrosłej garbato lesistej wyżynie,
Bór przepastny w jeziorze przygląda się sobie
klimacik jak ze starej baśni Kraszewskiego, a ja uwielbiam takie one nie są mroczne , za to są pełne magii i potęgi no co to znaczy słowo w wierszu
no to tak jednym słowem pozdrawiam
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta
Ach dzieki za ten trud. Ja po napisaniu wiersza zorientowalem się, ze są "drobne" nieścisłości w układzie akcentów, ale już tego nie zmieniałem. Może to kiedyś zrobię. Taki układ rytmiczny pisze sie trochę"na słuch". Ja tak właśnie robię, ale bywa to zawodne.
Czasem właśnie warto posłuchać opinii czytelnika, czyli kogoś z zewnątrz, kto nie bedąc "mamusią" danego wiersza, patrzy na niego z dystansem, a zatem obiektywnie