tak naprawdę to co oni o mnie wiedzą
że nieudolnie składam słowa
a kurwa nie chce przejść przez gardło
co z tego kiedy różną miarką
że czasem boli głowa
i żyć nie warto
tu sól tam pieprz a może ostre chili
smaczku nadają kark zginając
szklanka nie lepiej z gwinta
za oknem znowu świta
podeptać żadna sprawa
kac u alkoholika
tu zabawa
nie jednemu psu burek mawiała babcia
kasztelan wojewoda czy kawał smroda
bóg bożek czy też guru
a mi potrzeba sznuru
że nie gramatycznie jakoś
o psia kość
tak naprawdę to co oni o mnie wiedzą
że nieudolnie składam słowa
a kurwa nie chce przejść przez gardło
co z tego kiedy różną miarką
że czasem boli głowa
i żyć nie warto
taka delikatna, ta goryczka, jakbyś w pełni, dawała sobie zgodę, na siebie. Śliczny wiersz
z wyczuwalnym dystansem, do... no, właśnie, do "kurwy", kaca...
Lidio, ciekawy wiersz, tak treściowo jaki i w niestandartowej formie.
Hm, nie wiem, czy PL-a utożsamiać z Autorką, ale bez względu na to, pewien dystans do siebie, poznanie własnych uwarunkowań czy mozliwości jest zawsze elementem
cennym i niezbędnym do sukcesu.
Dziękuję AnDante. Co do formy, sama się taka wybrała aby lepiej oddać emocje . Dystansu się uczę odkąd zaczęłam pisać i publikować w necie, z jakim rezultatem? różnie to bywa niestety.