zanurzałem dłonie w atłas wodospadu
spływający po gładkich wypukłościach
wydobyte dźwięki z zaplatanych konarów
uniesione wichrem co powiał
złączyły się we współbrzmiące nuty
których sens się na pamięć uczył
zawirowało unoszone oddanie
zwilgotniałą zachłannością dotknięte
odczuwane ślady zapadały w pamięć
powracało mantrą więcej
narastającym głodem przemijały godziny
znaczone blaskiem to księżyca to słońca
chwilowy bezruch poczuł się winnym
kolejna fala mąciła błogostan
a nie Leszku nie popuszczę , bo wiem jak odbieram twoje wiersze wiem co czuję ,dreszcz, sama nie umiem powiedziec dokładne co, coś z pogranicza zachwytu połączonego z podziwem ,odrobiną zazdrości, ale tak tyci, tyci, no i uwierz, że prawdziwa ,najprawdziwsza przyjemnośc czytania i wizualizacji świata poza czasem i przestrzenią , rzadką niezmiernie radością gdy się wkracza w doskonałość,
_________________ "Żywiona słońca gęstym, słodem
Przychodzę po to, żeby odejść " -J. Kofta
a nie Leszku nie popuszczę , bo wiem jak odbieram twoje wiersze wiem co czuję ,dreszcz, sama nie umiem powiedziec dokładne co, coś z pogranicza zachwytu połączonego z podziwem ,odrobiną zazdrości, ale tak tyci, tyci, no i uwierz, że prawdziwa ,najprawdziwsza przyjemnośc czytania i wizualizacji świata poza czasem i przestrzenią , rzadką niezmiernie radością gdy się wkracza w doskonałość,