zaprosił mnie stary elf w gościnę
częstując pucharkiem lipowego miodu
opowiadał godzinami o innej
pełnej urokliwych w swej szpetocie stworów
beztroskiej krainie
znajdowałem zapomniane słowa w gawędzie
serdecznego przyjaciela
o ileż było wśród obrazów piękniej
ptaki tam odważały się śpiewać
cztery ściany sięgnęły po śmiałka
który przenikał przez lodowate gładzie
skarciły gdy ośmielił się płakać
ciepło krążyło coraz słabiej
odważyć się popłynąć w nieznane obszary
pod inną banderą w nieznane rejony
to chwycić tajemnicę że ten świat nie mały
czasem podpowiada szeptaniem zdziwionym
ogromnie mi się podoba Leszku, bez niepotrzebnej kurtuazji
odważyć się popłynąć w nieznane obszary
pod inną banderą w nieznane rejony
to chwycić tajemnicę że ten świat nie mały
czasem podpowiada szeptaniem zdziwionym
ogromnie mi się podoba Leszku, bez niepotrzebnej kurtuazji
To był swoisty niepokój twórczy Lucy, bo pomiędzy 17.16 a 18.52 zanudziłem Was czterema napisanymi w tym czasie wierszami. Pozdrawiam serdecznie i podziwiam wyrozumiałość.
Leszku, ostatnio, ogólnie, że tak to ujmę, minorowo w Twoich wierszach.
A przecież wiosna dookoła?
radość sasanek, przebiśniegów
i wszystko tańczy, szepcze, woła
napisz i o mnie mój kolego!
Puenta naj ... chociaż co najmniej...smutna.
Cytat:
cztery ściany sięgnęły po śmiałka
który przenikał przez lodowate gładzie
skarciły gdy ośmielił się płakać
ciepło krążyło coraz słabiej
serdecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E