w wersach kryje się przed dziką zwierzyną
zwabioną otwartymi ranami
kluczy zmieniając wygląd
próbuje słowami nie łzawić
coraz bliżej podchodzi nagonka
bezlitośnie wystawiając na strzały
jeśli przyjdzie mu nawet strofy oddać
przestanie marzyć
to zgaśnie i tak ledwo tlące
nikt nie zauważy że odszedł
porozrzucane gdzieniegdzie rymy
zapomnienie posprząta
nikt nie będzie dociekać przyczyn
dlaczego wiersze przestały pląsać
Pawle ja nie wymyślam nic nowego. Popraw więc i to:
Tam księga sybilińska przyszłych losów świata –
Tam, na dole!
Patrz, patrz, przyszłe wypadki i następne lata
Jak drobne ptaki, gdy orła postrzegą,
Mnie, orła na niebie!
Patrz, jak do ziemi przypadają, biegą,
Jak się stado w piasek grzebie –
Za nimi, hej, za nimi oczy me sokole,
Oczy błyskawice,
Za nimi szpony moje! – dostrzegę je, schwycę
i jeszcze to:
W białe noce od rżysk i gumien,
porośniętych i mchem, i mgłą
pozbierałem tę pieśń, jak umiem,
i przynoszę skrwawioną i złą
Rozhuśtała już jesień tysiącem batut
krzywe wierzby nad stawem w takt żabich gam
Na ostatni fałszywy czerwienny atut
dzisiaj w durnia ze śmiercią gram.
i to:
Są ściany ze wszystkich czterech stron
jak pola pełne śniegu
i mrok jest, chłód, jak gdyby dął
ogromnej siły martwy biegun.
a może i to:
(9 zgł.) I sny wiązane na senną nić (4 zestr.)
(10 zgł.) będą opadać ku skroniom prędkim – (4 zestr.)
(2 zgł.) iść – żal, (2 zestr.)
(2 zgł.) żal iść – (2 zestr.)
(10 zgł.) Senne są stopy giętkie jak pręty, (4 zestr.)
(10 zgł.) przebić nie mogą szeptu gałęzi – (4 zestr.)
(2 zgł.) źle iść, (2 zestr.)
(1 zgł.) żal. (1 zestr.)
(14 zgł.) Zamknij pejzaż jak okno ruchem uśpionej ręki, (6 zestr.)
(17 zgł.) do szeptu nachyl się czule – tak poznasz tę chwilę soczystą (6 zestr.)
(19 zgł.) i rozerwiesz korali sznurek i odnajdziesz się w własnym uśmiechu (6 zestr.)
(10 zgł.) podwojona przez sen jak przez lustro. (3 zestr.)
brałeś coś , czy jesteś przy zdrowych
zostanę jaki jestem
na nic podchody i prowokacje
a Twoje wersy genialne
bez retuszu
nie dla mnie
zamów gilotynę
albo gilette nową formułę
bez zadrażnień
oo, ja również się nie zgadzam z ostatnią zwrotką, absolutnie! i przez chwilę, muszę się przyznać, że i ja poczułam się trochę winna, że napisałeś "polowanie", że i ja przecież spierałam się przy jakiejś okazji z Tobą, broniłam się, tłumaczyłam się ze swojej niedokładności, niewyważenia, nieporządku, nieporadności, i mówiłam, że forma czasem musi być nagięta - zresztą nadal tak myślę. Jednak to nie oznacza, że oboje nie mamy miejsca: Ty, doskonały władca słowa i formy i ja, plastycznie do jednego i drugiego podchodząca. Jeśli wierzysz w coś, wierz do końca. Bez względu na to, co inni na to.
Proszę o żadnych zapomnieniach nie wspominać, ani o tym, że marzenia sobie pójdą gdzieś, bo musiał oddać strofy.
Jeśli ma to być gorzki wyrzut, że nie ma zrozumienia, że inni nie doceniają, że nie ma po co, że to i tamto, to ja mówię, że to nie jest prawda!
Ja czołem przed mistrzowskim wersem biję i zazdrość mi czasem, że nie mam takiej siły, że nie mam czasu, że nie mam wytrwałości, że nie umiem nagiąć słów, żeby tak śpiewały, jak im zagram, że robią mi psikusy, że może jakaś tam czasem treść, ale forma ucieka, rozłazi się, rozsypuje jak babki z piasku, treść przybiera formę czasem zgodnie z własnym widzimisię, wolną i swobodną, bo wszystko dozwolone...
Tak, Leszku, nie jesteś powielaczem, masz swój język, który Ciebie słucha, nawet jeśli nie od jednego słowa, nawet jeśli to, co dajesz na widok publiczny, to wynik bójek, potyczek i utarczek, o których tylko Ty wiesz, to zwycięstwo nad słowem jest Twoje.
Jedno tylko mam na obronę swoją, bo o innych nie będę tu pisać, i mojej niedoskonałej formy: piszę, bo pasjonuje mnie pisanie, bo szukam i znajduję w pisaniu samą siebie, bo chcę się podzielić sobą, niepraktyczną, nie-idealną, z błędami, niedoskonałą, opowiedzieć jak widzę, jak patrzę, chwile słowami zatrzymać, wykrzyczeć coś, wyszeptać, zostawić okruszki.
Cytat:
nikt nie zauważy że odszedł
ależ a ja? na ten przykład?
i naturalnie przepraszam za tę całą tyradę, jeśli wiersza nie przeczytałam ze zrozumieniem
serdecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Wracam jak bumerang żeby jeszcze swoje trzy grosze wtrącić.
Myślę, że czasem każdego z nas dopada nagonka codzienności w jakiś szczególny sposób, a jeśli do tego dołoży się np. brak zrozumienia, to już wydaje nam się, że nic nie ma sensu i świat wali nam się na głowę. Mamy wrażenie, że jesteśmy marnym pyłem nikomu nie potrzebnym, że nawet gdybyśmy zniknęli my, czy nasze stworki-utworki(dzieci-wiersze), to i tak nikt tego by nie zauważył, a to nie prawda. Może gdzieś na olbrzymich forach posiadających setki użytkowników, gdzie nikt nikogo nie zna, a wiersze traktuje się jak kolejny dopust boży, może tam ale nie tu Leszku.
Choć czasem się spieramy, poprawiamy wg siebie, to jednak wiem (przynajmniej jeśli chodzi o mnie), że całe piękno polega na naszej różnorodności i wiem że gdyby brakło Twoich wierszy, czy wierszy innych użytkowników, to by mi ich strasznie brakowało. I wydaje mi się, że nie tylko mi . Dlatego tak bardzo nie zgadzam się z ostatnią strofą, a cały wiersz dotyka smutkiem...przygnębieniem.
p.s.
Pawle nie jesteś ograniczony, a jedynie uparty ;
Jeśli piszemy tak jak czujemy, a ktoś nam coś wytyka, to najczęściej się z tym nie zgadzamy i to jest całkiem normalny odruch , a jeśli ktoś nam przerabia nasze dziecko wg swojego widzimisię, to najczęściej byśmy gryźli, no przynajmniej ja ...choć patrząc na Wasze reakcje nie jestem pewna, czy tylko ja
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Bardzo emocjonalny i perfekcyjny pod względem warsztatowym wiersz. Chylę czoła
- i rozumiem brak zgody na poprawkę... oczywiście jest dobra, ale zmienia wymowę przekazu, a dla mnie przynajmniej, sens przekazu jest sprawą pierwszorzędną
amandalea napisał/a:
byśmy gryźli, no przynajmniej ja ...choć patrząc na Wasze reakcje nie jestem pewna, czy tylko ja
O, tak! święte słowa Lidko! też gryzę dotkliwie zarówno potencjalnych życzliwie interweniujących, jak i sama się nie znaczy to, że nie staram się uczyć...
a poza tym WIOSNA - nie warto martwić się przyziemiami... :) Ładne i fruwające jest ważniejsze
:szok: oo, ja również się nie zgadzam z ostatnią zwrotką, absolutnie! i przez chwilę, muszę się przyznać, że i ja poczułam się trochę winna, że napisałeś "polowanie", że i ja przecież spierałam się przy jakiejś okazji z Tobą, broniłam się, tłumaczyłam się ze swojej niedokładności, niewyważenia, nieporządku, nieporadności, i mówiłam, że forma czasem musi być nagięta - zresztą nadal tak myślę. Jednak to nie oznacza, że oboje nie mamy miejsca: Ty, doskonały władca słowa i formy i ja, plastycznie do jednego i drugiego podchodząca. Jeśli wierzysz w coś, wierz do końca. Bez względu na to, co inni na to.
Proszę o żadnych zapomnieniach nie wspominać, ani o tym, że marzenia sobie pójdą gdzieś, bo musiał oddać strofy.
Jeśli ma to być gorzki wyrzut, że nie ma zrozumienia, że inni nie doceniają, że nie ma po co, że to i tamto, to ja mówię, że to nie jest prawda!
Ja czołem przed mistrzowskim wersem biję i zazdrość mi czasem, że nie mam takiej siły, że nie mam czasu, że nie mam wytrwałości, że nie umiem nagiąć słów, żeby tak śpiewały, jak im zagram, że robią mi psikusy, że może jakaś tam czasem treść, ale forma ucieka, rozłazi się, rozsypuje jak babki z piasku, treść przybiera formę czasem zgodnie z własnym widzimisię, wolną i swobodną, bo wszystko dozwolone...
Tak, Leszku, nie jesteś powielaczem, masz swój język, który Ciebie słucha, nawet jeśli nie od jednego słowa, nawet jeśli to, co dajesz na widok publiczny, to wynik bójek, potyczek i utarczek, o których tylko Ty wiesz, to zwycięstwo nad słowem jest Twoje.
Jedno tylko mam na obronę swoją, bo o innych nie będę tu pisać, i mojej niedoskonałej formy: piszę, bo pasjonuje mnie pisanie, bo szukam i znajduję w pisaniu samą siebie, bo chcę się podzielić sobą, niepraktyczną, nie-idealną, z błędami, niedoskonałą, opowiedzieć jak widzę, jak patrzę, chwile słowami zatrzymać, wykrzyczeć coś, wyszeptać, zostawić okruszki.
Cytat:
nikt nie zauważy że odszedł
ależ a ja? na ten przykład?
i naturalnie przepraszam za tę całą tyradę, jeśli wiersza nie przeczytałam ze zrozumieniem
serdecznie E
Nawet nie wiesz ile radości Elżbieto sprawiłaś mi tym wpisem. Pomimo, że interpretacja odautorska, jest nieco inna i stanowi wyrzut do codzienności ukrytej pod metaforą dzikiej zwierzyny, to Twoja jest spójna i skłaniająca do refleksji. Szczególnie napawają otuchą słowa: ależ a ja? na ten przykład? za które serdecznie dziękuję.