Wysłany: 2008-03-30, 11:47 gdy chmury tak nisko ...
sowiookiej
gdy chmury tak nisko ...
czekałem miesiące a to już wczoraj
znowu czas szyderca kpi prosto w oczy
znów w dłoniach mam pustkę widocznie pora
tak całkiem od nowa z losem się droczyć
o dłonie na karku szepty we włosach
uśmiech który wschodzi jak cztery słońca
gdy myśli zmęczone przestają szlochać
bo dotyk nie może już nic poplątać
rozmowy bez granic w przesłonach świtu
kiedy na odległym nieśmiało nowe
rośnie niczym prośba strojna od zgrzytów
no bo jeśli czujesz po prostu powiedz
wypatrzą się oczy doliną słoni
a my razem z nimi bez białej laski
tak aby już więcej nic nie uronić
milczeniem się łącząc gdy zabrzmi capstrzyk
Mam wrażenie, że rozpoznałabym Twoje pisanie na końcu świata - malujesz charakterystyczny już klimat. Poza tym rymy i melodia też już bardzo Twoje... Mnie przekonuje i zatrzymuje.
P.A.R. napisał/a:
gdy myśli zmęczone przestają szlochać
bo dotyk nie może już nic poplątać
doskonale Pawle pasuje tytuł do treści wiersza, bo dobrze ,że ramion nie obciążają chmury gdy i tak ciężko się poukładac, piękny wiersz Pawle, taki bardzo cichy jakbyś go szeptem pisał
ukłonem
Widzisz Pawle osoba, która pochwaliła, wypowiedziała się jedynie o budowie sylabicznej i to nie precyzyjnie, gdyż w pierwszym wersie ostatniej strofy po średniówce jest o jedną sylabę za dużo. Na ten zgrzyt zapewne zwróciła uwagę Lidzia. Ja natomiast pokażę w rozkładzie akcentów w wierszu jak nierównomierny jest rytm w wierszu i możesz się z tym nie zgadzać, ale fakty nie kłamią.
Pawle nie chciałam Ci robić przykrości, a po prostu napisałam o swoim odczuciu...wiersz czytałam na głos i po cichu, dzień, dwa dni temu..od pierwszego dnia w którym go nam pokazałeś, nie wypowiadałam się na początku, bo myślałam, że może źle czytam. Starałam się nie patrzeć na średniówkę, sylaby itp., a jedynie na treść wiersza i wg niej próbowałam go czytać, jak wszystkie bez interpunkcji, czy też rymowane nieregularnie. To że odbiory mogą być różne doskonale wiem i czasami mi również bywa przykro, może nawet częściej niż czasami.
Pozdrawiam.
Lidia
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
za to co umknęło , mówię o sylabie
dzięki Leszek
za rozłożenie wiersza na sylaby akcentowane i nie właściwie też , chociaż to próżny trud
znasz dobrze moje zdanie na ten temat
kto z autorów , nie wspominając o czytelnikach robi z wierszem to co Ty
oprócz Ciebie nie znam nikogo
po prostu czytają i "wchodzi" albo nie
mnie np. z trudem wchodzą niektóre Twoje rymy , pewnie idealne biorąc pod uwagę Twoją wiedzę
co z tego , jeśli ich nie czuję
myślę , że każda stwora znajdzie swojego amatora i niech tak pozostanie Leszku
P.A.R.-ze, już kilka razy zaglądałam do Twojej doliny słoni ...
Dla mnie wiersz zaistniał właśnie w puencie. Kiedyś oglądałam długi film o słoniach i ich stadnym życiu, i o tym w jaki sposób a także jak długo płaczą po swoich umarłych... Przejmujące to było, niesamowicie ludzkie. Twój wiersz przypomniał mi właśnie taki smutek.
Ja wiem, że ja się nie znam, że inaczej czytam, że purystką nie jestem - to bez ironii
Mnie jednak nie przeszkadza zgubiony rym, rytm, czasem myślę, że to jest jak ludzka, niedoskonała nuta, która wkradnie się do melodii na capstrzyk, kiedy nagle grającemu gardło się ściśnie i powietrza mu braknie, i nie zagra idealnie.
serdecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E