Jak wschodzące słońce
muska promieniem zimny nieboskłon
tak pieściły mnie jej ręce
Jak nektar rozbudzonych kwiatów
uśmiechem strząsających rosę
takie były jej usta
Jak pogodne jasne niebo
były jej oczy
Jak bezdenna toń oceanu
było ich spojrzenie
Jak najczulszy, najcieplejszy
powiew wiosny
była jej miłość.
Kochałem ją
i ona mnie kochała
Tak było wieki całe
Całowałem ją
i ona mnie całowała
Tak było
Wieki
Jak zwiewny miraż
znikałaś z moich oczu
Jak krzyk dzikich mew
gonił cię mój płacz
Stałem w deszczu łez
Ścigłem cię wzrokiem
Szłaś
Jak pocałunek śmierci
było twe odejście.
Jak wschodzące słońce
muska zimny nieboskłon
tak pieściły jej ręce
Jak nektar rozbudzonych kwiatów
- takie były usta
Jak pogodne niebo były oczy
Jak toń oceanu spojrzenie
Jak najczulsza wiosna
była miłość.
Kochałem
i ona mnie kochała
wieki całe
Całowałem i ona całowała
Tak było
Wieki
---
Jak zwiewny miraż
znikałaś z oczu
Jak krzyk mew
gonił cię mój płacz
Stałem w deszczu łez
Ścigałem cię wzrokiem
Szłaś
Jak pocałunek śmierci
było twe odejście.
Moja wersja jeszcze bardzo, bardzo surowa, Andrzeju, mam nadzieję, że się całkiem nie obrazisz
Uwagi:
za wiele 'jaków' w porównaniach - niestety - mało oryginalnych, powstała w ten sposób 'litania' o Niej, o idealnej miłości, romantyczny, pastelowy obrazek.
za wiele zaimków, które powtarzane nie zawsze mają usprawiedliwioną obecność w tekście
Ostatnia część ma potencjał.
Całość patetyczna, przeobrazowana.
Nie gniewaj się, ale tak odebrałam Twój wiersz.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Obrażę ? Ależ! Twoja wersja to już dla mnie majstersztyk. Dzięki tobie dowiedziałem się, że takie ładne wiersze piszę, tylko jakby ukryte
A tak na poważnie - bardzo mi się podoba Twoja przeróbka i serdeczne za nią dzięki
Uwagi trafione "Litania" bardzo odpowiednie słowo - mimo 36 lat od napisania tego tekstu nie potrafiłem się do niego zdystansować...choć nie do końca Te dwie niejako części były parlando. Przeplatają je dwie następne, rymowane i śpiewane, ale ich nie odważyłem się przedstawić ( i dzięki Ci, Panie ).
Pozdrawiam
Obrażę ? Ależ! Twoja wersja to już dla mnie majstersztyk. Dzięki tobie dowiedziałem się, że takie ładne wiersze piszę, tylko jakby ukryte
A tak na poważnie - bardzo mi się podoba Twoja przeróbka i serdeczne za nią dzięki
Uwagi trafione "Litania" bardzo odpowiednie słowo - mimo 36 lat od napisania tego tekstu nie potrafiłem się do niego zdystansować...choć nie do końca Te dwie niejako części były parlando. Przeplatają je dwie następne, rymowane i śpiewane, ale ich nie odważyłem się przedstawić ( i dzięki Ci, Panie ).
Pozdrawiam
no to się Ci udało zażartować
36 lat... chwilkę temu, świat rzeczywiście mógł być bliższy ideału...
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Ani mi w głowie żartować Elżbieto.
Skoro nikt nic już nie powie na temat tego ... mojego dziecka, czas na wersje ostateczna...chyba.
____________________________________________________________________
Jak wschodzące słońce
muska zimny nieboskłon
tak pieściły jej ręce
Jak nektar rozbudzonych kwiatów były usta
Jak pogodne niebo - oczy
Jak toń oceanu ich spojrzenie
Jak najczulszy powiew wiosny - miłość.
Kochałem
i ona mnie kochała
tak było wieki całe
Całowałem i ona całowała
Tak było
Jak zwiewny miraż
znikałaś z oczu
Jak krzyk mew
gonił cię mój płacz
Stałem w deszczu łez
Ścigałem cię wzrokiem
Szłaś
Jak pocałunek śmierci
było twe odejście.