Pawle nie chciałam Ci robić przykrości, a po prostu napisałam o swoim odczuciu...
Lidko daj pokój , jestem już dużym chłopcem , a właściwie malejącym chłopcem
Ty dałaś wyraz swoim odczuciom , które rozumiem i szanuję , a ja odpisałem , że bywają także inne
broniłem swojego jak większośc autorów
i wszystko jest ok
jeszcze raz dziękuję
i jeśli się nie pogniewasz
cmoki
Dla mnie wiersz zaistniał właśnie w puencie. Kiedyś oglądałam długi film o słoniach i ich stadnym życiu, i o tym w jaki sposób a także jak długo płaczą po swoich umarłych... Przejmujące to było, niesamowicie ludzkie. Twój wiersz przypomniał mi właśnie taki smutek.
Cytat:
Mnie jednak nie przeszkadza zgubiony rym, rytm, czasem myślę, że to jest jak ludzka, niedoskonała nuta, która wkradnie się do melodii na capstrzyk, kiedy nagle grającemu gardło się ściśnie i powietrza mu braknie, i nie zagra idealnie.
wiesz co Elżbieto
wyjaśniłaś to trafniej i sugestywniej , niż ja sam bym potrafił
jestem bardzo , bardzo wdzięczny
mnie może bardziej chodziła po głowie przysłowiowa mądrość słoni
rozszerzyłaś moje usiłowania o kilka odcieni ...
za to co umknęło , mówię o sylabie
dzięki Leszek
za rozłożenie wiersza na sylaby akcentowane i nie właściwie też , chociaż to próżny trud
znasz dobrze moje zdanie na ten temat
kto z autorów , nie wspominając o czytelnikach robi z wierszem to co Ty
oprócz Ciebie nie znam nikogo
po prostu czytają i "wchodzi" albo nie
mnie np. z trudem wchodzą niektóre Twoje rymy , pewnie idealne biorąc pod uwagę Twoją wiedzę
co z tego , jeśli ich nie czuję
myślę , że każda stwora znajdzie swojego amatora i niech tak pozostanie Leszku
Nie chcę ciągnąć wątku, ale muszę coś wytłumaczyć Pawle. Nie jestem jak uważasz purystą i nie robię zwykle rozbiorów czytanych wierszy na sylaby akcentowane i nie. Owszem zdarza mi się to czynić jak w Twoim przypadku aby bardziej samemu sobie wytłumaczyć skąd biorą się nierytmiczności. Miałem to szczęście trafić na portale Poezja.org i Fabrica Librarum, chociaż jeśli chodzi o fabricę, to wojny, które tam toczyłem trudno nazwać szczęściem. Jednak na obu portalach prowadziliśmy bardzo merytoryczne dyskusje na tematy sylabotoniczne, gdyż wtedy byłem na etapie pisania wierszy sylabotonicznych. Dokonywaliśmy tam rozbiorów wierszy na stopy i spieraliśmy się jakie są użyte wierszu. Z tych dyskusji wiele dla siebie wyłuskałem. Między innymi to, że wiem iż jeśli w dwóch sąsiadujących wersach damy w członie przedśredniówkowym najpierw dwa wyrazy trzysylabowe, a poniżej trzy dwusylabowe, to rytm będzie zachwiany. Czytając kilkakrotnie wiersz przyzwyczajamy się i interpretujemy niby rytmicznie, ale niestety nie jest to walorem wiersza.
Z podziwem liznąwszy trochę teorii czytam poezję wieszczów np. Mickiewicza Trzech Budrysów, napisanych bardzo skomplikowaną strofą mickiewiczowską, w której wersy pierwszy i trzeci zbudowane są z dwóch 7-zgłoskowych odcinków anapestycznych powiązanych wewnętrznie rymem średniówkowym, wersy drugi i czwarty mają postać 10-zgłoskowców anapestycznych i powiązane są rymem końcowym. Widząc jak misternie jest to sklecone nie dam sobie wmówić, że tak poecie wyszło. Dopowiem także, że pomimo tak złożonej budowy, to strofy płyną lekko i zwiewnie. Reasumując mnie krytyka skłania do przemyśleń czy aby nie miała racji, a jeśli zgłębiając obce mi teorie stwierdzę, że mieli rację, to przynajmniej wiem dlaczego i czego unikać w przyszłości. Pozdrawiam Leszek
Z podziwem liznąwszy trochę teorii czytam poezję wieszczów np. Mickiewicza Trzech Budrysów, napisanych bardzo skomplikowaną strofą mickiewiczowską, w której wersy pierwszy i trzeci zbudowane są z dwóch 7-zgłoskowych odcinków anapestycznych powiązanych wewnętrznie rymem średniówkowym, wersy drugi i czwarty mają postać 10-zgłoskowców anapestycznych i powiązane są rymem końcowym. Widząc jak misternie jest to sklecone nie dam sobie wmówić, że tak poecie wyszło. Dopowiem także, że pomimo tak złożonej budowy, to strofy płyną lekko i zwiewnie. Reasumując mnie krytyka skłania do przemyśleń czy aby nie miała racji, a jeśli zgłębiając obce mi teorie stwierdzę, że mieli rację, to przynajmniej wiem dlaczego i czego unikać w przyszłości. Pozdrawiam Leszek
- słowa Leszka pogrubienie moje.
Przepraszam, Pawle, że pod Twoim wierszem wracam do postu Leszka, ale nie dawały mi te zdania spokoju...
Tak, Leszku, można tylko pochylić czoło przed takim mistrzowskim panowaniem nad słowem przez pana AM. Misternie splecione, bez zgrzytów i przestrzegające wszystkich reguł, to jak najwyższa matematyka, lub co najmniej architektura, bo jak się zrobi coś nie tak, to się rozlegnie duże BUM! i edifice się zawali.
I co do krytyki, to ja zawsze się uczę, jeśli ktoś skrytykuje jakieś moje s-tworzenie. Ale to już bardzo na marginesie.
Jeszcze raz przepraszam Pawle za przedłużenie dialogu, który nie dotyczył mojego wiersza serdecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Jeszcze raz przepraszam Pawle za przedłużenie dialogu, który nie dotyczył mojego wiersza
nie ma sprawy Elżbieto , to ciekawy temat dla wszystkich nas piszących
Cytat:
I co do krytyki, to ja zawsze się uczę, jeśli ktoś skrytykuje jakieś moje s-tworzenie. Ale to już bardzo na marginesie.
ja też się uczę , nieustannie , nachalnie , bezpardonowo
ale na pewno nie mam zamiaru sprowadzić mojego pisania do matematycznych wyliczeń
wolę , mniej doskonałe , łkające , to co w duszy gra
i na szczęście znajduję sobie podobnych ...
kieruje nami wszystkimi, obojętnie w jakiej formie. Gdybyśmy pisali li tylko dla warsztatu albo nie patrząc na nic tylko to co serce dyktuje, to to pisanie nie miałoby sensu i było takie jakby pisała maszyna lub wieczna nastolatka/nastolatek. Natomiast nie można negować kogoś i jego pisania tylko dlatego, że "podświadomie" stosuje odpowiednią formę.
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza