No, no, tylko proszę grzecznie do inżynierów, bo poczuję się osobiście urazony
Leszku, bez wzgledu na teoretyczne wywody, każdy pisze i każdy odbiera wiersz na swój sposób. Ja odebrałem, tak jak napisałem, a Ty napisałeś, tak jak czułeś i nie sądzę, abyś pisząc omawiany wiersz, miał akurat na uwadze zacytowany w polemice teoretyczny wywód. Uczone teorie, nijak mając się do wartości poetyckiej wiersza, posiadają tę zaletę, że inteligentnie, czy może sprytnie zastosowane pozwolą nawet książkę telefoniczną zaliczyć do któregoś z gatunków poezji
Piszesz :
Mówiąc prościej rytm jest w wierszu nieregularnym podporządkowany treści a nie formie.
czyli mówiąc jeszcze prościej - wiersz nieregularny nie ma żadnych wymogów rytmicznych.
Teoria teorią, a mnie ta zasada, na mój prywatny użytek, absolutnie nie przekonuje. Ja odbieram tak, jak czytam. Jeśli w biegnącym jakiś czas rytmicznie wierszu natykam się na fragment wyrażnie od tego rytmu odbiegający, to odbieram to jako zgrzyt, a nie środek poetyckiego wyrazu.
Trochę pewnie jestem staroświecki
Jednak bardziej od zakłoceń rytmu frapowała mnie Twoja ewentualna odpowiedż na uwagi do zacytowanego przeze mnie fragment czułymi przemykała po spatynowanych , ale widać przez zapomnienie pominąłeś to.
Nie wyprę się i nie wyrzeknę tego fragmentu, który nie tylko dla mnie jest czytelny.
Niestety Panie Inżynierze błędne Pan wyciągnął wnioski co do rytmu w wierszach nieregularnych. Rytm w sylabotonikach to nic innego jak zwykła katarynka, natomiast w wierszach nieregularnych jeśli treść akcji przyśpiesza, to i rytm wraz z nią, podobnie przy spowolnieniu. Rytm uwypukla pewne fragmenty, potęgując nagłość lub wyciszając. Pozdrawiam Leszek
Nie wyprę się i nie wyrzeknę tego fragmentu, który nie tylko dla mnie jest czytelny
Alez nie śmiełbym sie tego domagać, dla mnie tez on jest czytelny ( co zresztą napisałem), byłem tylko zainteresowany tą niezwyczajną formą
Leszek Wlazło napisał/a:
Rytm w sylabotonikach to nic innego jak zwykła katarynka
Nieprawda, tę katarynkę można wspaniale wyregulować, a zmianę nastroju "wyregulowac" odpowiednim doborem słów, rymow, a w wersji "mówionej" odpowiednią deklamacją. Mozliwa jest równiez zmiana rytmu, ale nie na zasadzie szokowej.
Leszek Wlazło napisał/a:
natomiast w wierszach nieregularnych jeśli treść akcji przyśpiesza, to i rytm wraz z nią, podobnie przy spowolnieniu. Rytm uwypukla pewne fragmenty, potęgując nagłość lub wyciszając.
Leszku, ładnie to brzmi, co piszesz, ale umówmy się, że to ma znaczenie wyłącznie przy głośnym czytaniu wiersza. W druku o przyspieszeniu, czy spowolnieniu tempa decyduje odpowiedni dobór i kolejność słów, określeń, a taki czy inny rytm zależy wyłącznie od czytajacego i to on jest ostatecznym interpretatorem.
To co piszę jest oparte wyłącznie na praktyce, nie podpieram się tutaj żadnymi teoretycznymi prawidłami, to mój osobisty pogląd na taki, czy inny wiersz.
Ktoś inny może to zupełnie inaczej odbierać, i chwała mu za to, bo to jego dobre prawo. Stąd poezja raczej nie znudzi :)
Hmmm, kurcze, nie wiem czy mogę coś jeszcze dodać po takich wywodach... podoba mi się , zawsze mi się podoba Leszkowe pisanie i jego wąs
Rozumiem dlaczego Marek zmartwił się swoim IQ, też się zmartwiłam, ale Nie martw się Mareczku razem mamy prawie 100
Jak Ela zacznie pisać rymem to ja będę malować nie na płótnie tylko na murach, grafitti na ten przykład
E tam te wasze mądre wywody ...Andrzeju....Leszku...ja tam sobie czytam i głośno i cicho i jednakowo dobrze mi to wychodzi fakt, że na głos wiersz ma więcej walorów , a jak się człowiek zaprze, to jak osiołkowi żaden wiersz mu nie podpasuje nawet własny
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
naczytałem się sporo , nauczyłem niewiele , przynajmniej na razie
zastanowiło mnie jedno
czy trzeba mieć aż tyle wiedzy , żeby napisać naprawdę dobry wiersz
kiedyś , znajoma polonistka rozebrała fachowo moje wersy na czynniki pierwsze
aż się wystraszyłem i trzęsie mnie do tej pory na samo wspomnienie
Cytat:
Teoria teorią, a mnie ta zasada, na mój prywatny użytek, absolutnie nie przekonuje. Ja odbieram tak, jak czytam. Jeśli w biegnącym jakiś czas rytmicznie wierszu natykam się na fragment wyrażnie od tego rytmu odbiegający, to odbieram to jako zgrzyt, a nie środek poetyckiego wyrazu.
Trochę pewnie jestem staroświecki
Oczywiście macie rację - wiedzy należy się wstydzić. Opowiem Wam pewną anegdotę, a właściwie dwie.
1. Będąc jeszcze w technikum pojechałem z kolegami na parę dni w góry. Mieli ambitny plan aby nauczyć mnie jeździć na nartach. Miałem doskonałą motywację, aby nauczyć się hamować, gdyż ośla łączka ogrodzona była drutem kolczastym. Rzeczywiście nauczyłem się i nawet toto co robiłem na stoku jakoś wyglądało. Po pięciu dniach szusowałem z Czantorii. Po roku pewny siebie wyjechałem na szczyt Skrzycznego i okazało się, że nic nie potrafię. Narty nie chciały skręcać. Dopiero kurs, który pokazał mi dlaczego narty skręcają i jak ułożyć ciało, aby to robiły pozwolił mi poczuć sie bezpiecznie na stoku.
2. Nauczono mnie latać ot tak po prostu jak uczy się jeździć na rowerze. Bez problemów wykonywałem skomplikowane ewolucje. Jednak dopiero wtedy nauczyłem się latać, gdy musiałem jako instruktor wytłumaczyć pisklakom jak wykonać poszczególne elementy lotu i co zrobili źle, gdy szybowiec ich nie słuchał. Prosty zakręt musiałem myślowo rozbić na szereg elementów i połączyć to z wiadomościami z Aerodynamiki, które pozwoliły mi stać się wiarygodnym nauczycielem latania.
Reasumując nie zmuszam nikogo do zgłębiania polonistycznej wiedzy, ale jej znajomość choć w takim mikro zakresie jak ja ją posiadłem, w niczym nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie bo pomaga sięgać po większy zakres elementów poetyckiego przekazu. Pozdrawiam Leszek
PS AnDante wiersze rymowane należy czytać głośno, aby usłyszeć ich melodię, którą odróżniają się od wierszy wolnych.
Leszek , to nawet nie był cień zarzutu (mogę się dużo od Ciebie nauczyć)
i nie chcę wiedzieć , gdzie racja się ukrywa
jesli wiersz trafia tam , gdzie powinien
w serce , duszę , podświadomość , czy jak ją tam zwał
Leszek , to nawet nie był cień zarzutu (mogę się dużo od Ciebie nauczyć)
i nie chcę wiedzieć , gdzie racja się ukrywa
jesli wiersz trafia tam , gdzie powinien
w serce , duszę , podświadomość , czy jak ją tam zwał
uszanowania
par
No dobrze, odłóżmy więc uczone wywody i powiedz Pawle jeśli możesz coś o wierszu.
Nie wiem czy zauważyłeś Leszku ale największe ale mają dwaj panowie , a właściwie jeden bo drugi komentując wiersz niewiele napisał o wierszu, a odniósł się raczej do komentarza pierwszego z panów.
Myślę, że największym problemem jest płynne przeczytanie słowa spatynowane i stąd cały problem....
Co do wiedzy i sposobów jej wykorzystania, to chylę czoło przed Tobą, bo wiem, że pisząc nie sięgasz do podręczników lecz piszesz z "serca", a wersy same Ci sie układają w taką, a nie inną ciągłość odpowiednio uwypuklając to co chciałeś uwypuklić i trzeba tylko chcieć wejść w treść,a czytanie?czytanie też wymaga chęci poznania i próbę zrozumienia.
Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
Lidia
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Nie wiem czy zauważyłeś Leszku ale największe ale mają dwaj panowie
Ależ Lidio, nie mam(przynajmniej ja) żadnego ale. Piszę szczerze, jak odebrałem wiersz. Zgodzisz się, że nie ma obowiązku abym ja zgadzał się z Autorem, a Autor ze mną. Zapewniam Cię również, że słowo "spatynowane" i kilka innych, trudniejszych czytam równie plynnie, jak Ty.
amandalea napisał/a:
wiem, że pisząc nie sięgasz do podręczników lecz piszesz z "serca", a wersy same Ci się układają
Napisałem dokładnie ( choć może innymi słowami) to samo co Ty, a wyszło, że chcę zawstydzać posiadających wiedzę teoretyczną. Wynika z tego,że nie tylko wiersze, ale i komentarze mogą być rozmaicie przez czytających interpretowane.
Bazując na tym, zachowam sobie prawo do indywidualnej oceny każdego czytanego tekstu i ( za co cenię ten i jeszcze dwa inne portale) możliwości szczerego wyrażenia swojej opinii.
Leszek Wlazło napisał/a:
Prosty zakręt musiałem myślowo rozbić na szereg elementów i połączyć to z wiadomościami z Aerodynamiki, które pozwoliły mi stać się wiarygodnym nauczycielem latania.
Leszku, to jako nauczyciel, ale jako pilot doskonale wiesz, że tam, w górze, nie ma czasu na teorię, tam musisz bazować na wyrobionych przez praktykę odruchach, bo inaczej grozi Ci twarde lądowanie.
Leszku, wiesz dobrze, że cenię i lubię Twoje wiersze, bowiem dawałem temu niejednokrotnie wyraz , co , oczywiście, nie oznacza, iż czasami nie mogę uznajać Twoich eksperymentów za wybiegajace zbyt daleko... nie, nie, nie poza teorię, ale poza mój konserwatyny nieco odbiór poezji, szczególnie tej rymowanej.
Ale tego konserwatyzmu się nie wstydzę i nie mam ani ochoty, ani nawet możliwości (przyzwyczajenie to druga natura) z niego się wycofywać.
Twoje "naczej" też mi się podoba, ale miejscami odbieram go "inaczej".
Leszku, wiersz jak zwykle u Ciebie ma wspaniały klimat i jest dopieszczony.
Ten wykład i zasób wiedzy na temat, lekko mnie przeraził. No, po prostu nie naucze się tego, żeby niewiemco