napisałem list a właściwie w kilku listach
leżących w strzępach na podłodze
zawarłem smak pocałunków zapach ogniska
uczucia niewypowiedziane słowem
pomiętą przyszłość wyrzucałem do kosza
nie chcąc jej taplać w rzeczywistości
ze zwęglonych nie miało nic pozostać
wicher buszujący w kominie resztki unosił
nagle wyczułem dłoń ścierającą krople potu
wyczuwalne ciepło przywracało pamięć
chcące się upewnić palce dotykały włosów
popłynęły słowa miałem zły sen kochanie
wyjątkowo Ci się udał Leszku, ten wiersz. Wprowadza w taki nastrój, że się robi rzewnie i ciepło na duszy
Ewuniu ten wiersz po prostu pisał się zmuszając palce do naciskania klawiatury. Po Twoich słowach pamięć przywołała słowa pewnego uznanego poety, który przyrównywał pisanie wierszy na komputerze ze swoistym świętokradztwem. Ten wiersz jest odpowiedzią, że nie jest, a ponieważ jestem wzrokowcem, to łatwiej mi ogarnąć strofy, gdy je widzę pojawiające się na ekranie. Pozdrawiam świątecznie.
ojej, Leszku, będę banalna, ale wiersz z tych które poruszają najskrytsze struny, ,bardzo piękny
To jest nas więcej lubiących banalność.
adlaczego nie ?:) Leszku drogi , i niech mi ktoś na klęczkach przysięgnie że wszystko na tym świecie NIE JEST banalne a najlepiej niech przed oczy przyniesie i palcem pokaże, bo twierdzę , że wszystko już było, albo prawie wszystko więc banalne jest samo życie- wartośc największa, wraz z okolicami a prawdopodobieństwo popełnienia niebanałów ,niewielkie no może przesiedlenie ludzkości poza układ słoneczny